Dominic Sandbrook („Daily Mail”): Niemcy ignorowali obawy swoich obywateli i teraz zbierają tego żniwo

Email Drukuj PDF

W czasach Brexitu i wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA, wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych w Niemczech były sygnałem ostrzegawczym dla niemieckich elit. Dominic Sandbrook na łamach „Daily Mail” przekonuje, że pomimo faktu, iż Angela Merkel ocaliła swoje rządy na kolejną kadencję, przewodnicząca Chrześcijańskich Demokratów musi mieć świadomość tego, że były to najgorsze wybory w całej historii partii.

Prawdziwą wyborczą sensacją był wysoki wynik zdobyty przez skrajnie prawicową partię Alternative für Deutschland, która uzyskała aż 94 miejsca w niemieckim Bundestagu. Zaledwie 70 lat po upadku Trzeciej Rzeszy perspektywa otwarto nacjonalistycznej, ksenofobicznej Partii Prawicowej, która zajmuje tyle miejsc w niemieckim parlamencie, wypełnia wiele osób przerażeniem. Ponad 5 milionów Niemców głosowało na AfD, podobnie jak prawie 11 milionów Francuzów głosowało w maju na Marine Le Pen z Frontu Narodowego.  Kontynentalne elity zadają sobie pytanie „dlaczego”. Zdaniem Sandbrooka prawda jest taka, że zmiana ta nadchodziła już od dłuższego czasu.

Prawie rok temu autor sugerował, że otwierając granice dla milionów migrantów z Bliskiego Wschodu, Merkel podpisze swój własny wyrok śmierci. Nie ma on jednak wątpliwości, że kanclerz działała w dobrej wierze, chcąc w ten sposób wypędzić demony niemieckiej przeszłości, skutek był jednak zupełnie odwrotny. Mimo to, wzrost skrajnej prawicy w Europie miał swój początek jeszcze przed kryzysem migracyjnym. Na całym kontynencie od lat wzrastało niezadowolenie społeczeństwa polityką głównego nurtu, w znacznym stopniu napędzane poczuciem, że ludzie są ignorowani w kwestii masowej imigracji.

Zdaniem autora, gdy globalizacja gospodarcza i kulturowa zmienia to, co wcześniej wydawało się oczywiste, ludzie są głęboko zaniepokojeni o ich dzielnice, konkurencję w miejscu pracy, naciskiem na szkoły i szpitale oraz przetrwanie ich narodowej tożsamości. W czasach, w których wielu z nas czuje się pod wpływem odległych, niezrozumiałych sił, jedynym pragnieniem ludzi jest kontrola nad ich własnym życiem, ich miastami i ulicami. Teraz widzimy rezultaty wepchnięcia obywateli w objęcia skrajnej prawicy. W całej Europie główne partie polityczne wycofują się. Dwie największe partie niemieckie, Chrześcijańscy Demokraci i Socjaldemokraci, znajdują się w odwrocie. Tymczasem, zarówno skrajna lewica, jak i skrajna prawica są w marszu.

Niemal niezauważony wobec sukcesu AfD w niedzielę był fakt, że ekstremistyczna partia lewicowa Die Linke, spadkobierczyni starej, wschodnioeuropejskiej partii komunistycznej, zgromadziła prawie 10 procent głosów i 69 mandatów. Spektakularny sukces skrajnej prawicy o wpływach nazistowskich i inspirowanej komunizmem skrajnej lewicy powinien wypełniać każdego niepohamowanym przerażeniem. Jednak wina nie leży tylko po stronie Merkel, a w generacji polityków, którzy zignorowali lekcje historii i arogancko zignorowali obawy swoich wyborców. Zdaniem Sandbrooka w najgorszej perspektywie można uznać, że nie jest to tylko reakcja na utopijne działania Merkel, ale początek o wiele głębszego nacisku nacjonalistycznego. Sąsiednie kraje, takie jak Polska i Węgry, już zauważają wzrost nacjonalizmu wśród obywateli. Wydaje się, że moglibyśmy powiedzieć, iż do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie w miłym, bogatym, rozsądnym kraju, jakim są Niemcy. Ale to stało się już wcześniej, zaś perspektywa, że mogłoby się powtórzyć, jest zdaniem autora artykułu zbyt przerażająca, aby ją kontemplować.

 

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/debate/article-4919674/Germany-s-rulers-ignored-people-peril.html