John O’Sullivan („National Review”): Koszmarne zwycięstwo Angeli Merkel

Email Drukuj PDF

W sobotę wieczorem wydawało się pewne, że kanclerz Angela Merkel, choć ranna, odniesie pewne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w Niemczech i będzie bezpieczna przez kolejne cztery lata. Choć będą ją czekać trudności w złożeniu nowej koalicji bez SPD, to jednak jej kształt zdawał się być pewny – Merkel zdecyduje się na tzw. koalicję jamajską, złożoną z CDU-CSU, Wolnych Demokratów i Zielonych. Tylko taki układ zapewniłby Niemcom dalszą stabilność oraz wsparcie proniemieckich polityków, takich jak np. Emmanuel Macron.

Zdaniem Johna O’Sullivana, zaledwie kilka godzin później, żadne z tych założeń nie wydawało się już tak pewne. Materiał niemieckiego „Bilda” zatytułowany Nightmare Victory doskonale oddał prawdziwe oblicze tych wyborów: niemiecka scena polityczna jest tak sfragmentowana, że trwała większość dla niezbędnych, choć kontrowersyjnych projektów, będzie trudna do zbudowania. Główne partie prawicy i lewicy straciły wiele głosów, o czym świadczy chociażby fakt, że skrajne partie AfD i Die Linke zdobyły razem więcej głosów niż socjaldemokraci z SPD. Centrum nie utrzymało swojej pozycji i nie odzyska jej już w przyszłości. Według Sullivana, tzw. wielka koalicja to już wczorajszy konsensus. SPD wycofuje się do opozycji by zrewidować politykę swojej partii. Pozostaje jednak pytanie, czy Merkel użyje koncepcji jamajskiej koalicji, by wypełnić pozostającą w centrum próżnię?

Problem koalicji „jamajskiej” tkwi w tym, że nawet jeżeli zostanie ona sformowana, będzie to koalicja bardziej nietrwała niż zwykle. FPD i Zieloni będą chcieli zmienić kierunek działań CDU, rozbieżności między nimi występują bowiem w takich kwestiach jak: podatki, zmiany klimatyczne, stosunek do Rosji oraz polityka europejska. Wszystkie te potencjalne „kości niezgody” dotyczą głównych problemów, jakie stoją przed każdym niemieckim rządem.

Rozbieżności te nie muszą jednak wystąpić, gdyż zdaniem O’Sullivana, koalicja ze swej natury zakłada konieczność czynienia pewnych ustępstw, celem osiągnięcia wspólnych zysków. W tym przypadku jednak żadna partia nie osiągnie swoich interesów bez poważnej walki, a etap wspólnego tworzenia polityki będzie przedmiotem sporów z zawiedzioną partią Zielonych i FPD. Podczas powyborczej dyskusji telewizyjnej specjaliści sugerowali, że najważniejszym zadaniem stojącym przed „jamajską” koalicją będzie odkrycie nowej filozofii rządzenia, która pozwoli wytrwać im wspólnie i uzasadni ich nową politykę.

Problemy Merkel nie kończą się jednak na formowaniu nowej koalicji. Jej konserwatywna koalicja CDU-CSU nieuchronnie traci swoje stałe poparcie. Ponadto, na prawicy pojawiło się uczucie, że jeżeli CSU była dotąd partią bardziej narodowo konserwatywną, aniżeli wyłącznie regionalną, jest ona w stanie zgromadzić głosy poparcia również poza terytorium Bawarii, które w tych wyborach zagarnęli populiści z AfD. Partia AfD jest niezdolna do rzeczywistego rządzenia, dlatego też jej głosy czekają, aż inna partia przyjdzie, zbierze je i uczyni z nich bazę dla nowej i nieco bardziej umiarkowanej konserwatywno-populistycznej partii. Zdaniem autora, stabilność niemieckiej sceny politycznej ostatnich dwóch dekad została złamana i nie ma powodu, by fragmentacja, tak dobrze widoczna w tych wyborach, miała się na tym zatrzymać.

Właśnie dlatego pozycja Merkel przez najbliższe cztery lata wcale nie jest taka pewna. Prawie każdy zgodzi się, że utrata głosów w czasie dobrobytu w dużej mierze spowodowana jest prowadzoną przez Merkel polityką otwartych drzwi. Rok temu autor przewidywał, że Merkel straci te wybory właśnie przez swoją politykę, jednak przyznaje, że mylił się, jednak nie aż tak, jak jeszcze w sobotę mu się wydawało. Trudno będzie, aby Merkel wymyśliła nową filozofię rządzenia, która będzie trzymać się fałszywej koalicji, jeśli niektórzy z jej zwolenników odkurzą starsze, porzucone niegdyś koncepcje, które okazują się trwale przemawiać do wyborców.

John O’Sullivan podsumowuje, że nie tylko Merkel jest dziś ranna, ale również zostało zachwiane poczucie, że Niemcy są solidną, niezawodną skałą, na której w spokoju może spoczywać europejska jedność. Podczas gdy sukces Macrona został odebrany jako zwycięstwo nad populizmem, wyniki wyborów w Niemczech pokazują, że populizm rozprzestrzenił się w regionach dotąd odpornych na tę radykalną myśl. Choć partie populistyczne w obu tych państwach nadal są dalekie od objęcia rządów, to wciąż wzrastają i odzwierciedlają masywne zmiany polityczne, jakie zachodzą w strukturach politycznych i wewnątrz partii. A to jeszcze – zdaniem autora tekstu z „National Review” – nie koniec.

Źródło: http://www.nationalreview.com/corner/451743/merkels-victory-may-prove-nightmarish