O porozumienie francusko-niemieckie

Leon Kozłowski

Leon Kozłowski

(1879-1927), publicysta, badacz literatury polskiej, działacz polityczny.

Niegdyś zapalony antymilitarysta, następnie nie mniej gorący patriota, wiecznie zmienny i zawsze szczęty [cięty ?] Gustaw Hervé1 wystąpił dziś z hasłem porozumienia francusko-niemieckiego. Hasło nienowe. Rzuciła je już wspólna odezwa francuskiej i niemieckiej Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela, popiera je lewica socjalistyczna we Francji, broni je leader katolików-demokratów Marc Sangnier2. Ale Hervé każdej idei, którą przejmuje się, nadaje natychmiast konkretną, prostą i jaskrawą formę i każdą chciałby natychmiast wcielić w życie.

Leon Kozłowski

(1879-1927), publicysta, badacz literatury polskiej, działacz polityczny.

Właściwością umysłu i talentu Hervé’a jest bezwzględna prostolinijność. Stawia swoją tezę bez żadnych ogródek, przyjmując wszystkie wypływające z niej konsekwencje.

Najzawilsze zagadnienia piętrzące się przed ludzkością rozwiązuje tak, jak gdyby były to zadania z elementarnej arytmetyki.

Kiedy był antymilitarystą, uważał, że nic łatwiejszego, jak położyć kres wojnom i stworzyć braterstwo ludów: trzeba tylko, aby robotnicy zrozumieli swoją międzynarodową solidarność klasową, wyrzekli się patriotyzmu i na mobilizację odpowiadali strajkiem powszechnym. Za te swoje krańcowe antypatriotyczne idee Hervé został skazany na więzienie. Nie więzienie jednakże, ale życie wyleczyło go z tych złudzeń. Kiedy wybuchła wojna i robotnik niemiecki, któremu ani śnił się strajk powszechny w tej chwili, stanął pod broń obok kapitalisty niemieckiego i cały naród uzbrojony runął na Francję, zrozumiał i odczuł w oka mgnieniu Hervé, że nie może francuski robotnik-socjalista nie bronić Francji przed najazdem niemieckim i został nie tylko partyzantem wojny, lecz zwolennikiem wojny do zupełnego zwycięstwa nad Niemcami. Ujrzawszy nową prawdę, nie zatrzymywał się na połowie drogi, lecz szedł do końca. Jeżeli potędze zaborczej nie można broni z ręki wytrącić przy pomocy propagandy antymilitarystycznej, to trzeba broń tę siłą wyrwać, trzeba Niemców pokonać i rozbroić. Już nie „La guerre sociale”, lecz „La victoire” wydaje Hervé i o niczym innym, jak o zwycięstwie nie chce słyszeć i myśleć. Oskarżają o zdradę ideałów towarzysze, oskarżają go o szowinizm pacyfiści, którzy chcą nie zwycięstwa, lecz pokoju – pokoju bez zwycięzców i zwyciężonych, on twierdzi swoje: „zwycięstwo!”.

Przyszło zwycięstwo. Niemcy – rozbrojone. „Rozbrojone, lecz nie zdemilitaryzowane – jak powiada p. Jean-Desthieux3 – zmniejszone, lecz nie pokonane, poniżone, lecz nie uległe, podupadłe, lecz nie zrujnowane i gotowe do nowej walki”.

Pokój jest znów zagrożony i źródłem niepokoju jest antagonizm francusko-niemiecki. Jakże zażegnać nową wojnę, która z tego antagonizmu wybuchnąć może? Jak pokój stały w Europie zabezpieczyć? Zawiodły te drogi, którymi szedł Hervé do tego celu: i antymilitaryzm i militaryzm, i internacjonalizm i patriotyzm. Zawiodła próba rozbrojenia i Francji i Niemiec przy pomocy propagandy antymilitaryzmu i zawiodła próba orężna zniszczenia potęgi niemieckiej. Więc nowego sposobu próbuje Hervé: nie trzeba rozbrajać przeciwnika, niech każdy zachowa miecz swój, lecz niech go włoży do pochwy i niech przeciwnicy ręce sobie podadzą. Wzywa znowu do solidarności, ale już nie do solidarności klasowej robotnika francuskiego i niemieckiego, lecz do solidarności narodów francuskiego i niemieckiego: niech pogodzą się.

Oczywiście, że gdyby pogodzili się Francuzi z Niemcami, to by wojny nie było i pokój w Europie byłby zabezpieczony. Lecz jak to zrobić?

Hervé bierze mapę i patrzy, co można dać Niemcom dla ich zaspokojenia i czego można od nich zażądać. Proponuje następujące korzyści Niemcom: 1) przyłączenie Austrii do Rzeszy, 2) wycofanie wojsk francuskich z Nadrenii, 3) zwrot zagłębia Saary, 4) zwrot Niemcom Gdańska z zastrzeżeniem, że Polska ma wolny dostęp do portu i zachowuje część wybrzeża morskiego, 5) zwrot kolonii niemieckich w Afryce, 6) przyjęcie Niemiec do Ligi Narodów. Korzyści wielkie, jak widzimy. A cóż Niemcy za to dać mogą?

Powinny: 1) płacić odszkodowania, 2) uznać zmiany terytorialne i nie kwestionować Alzacji i Lotaryngii, ani terenów zwróconych Danii, 3) uznać Polskę w jej teraźniejszych granicach i podział Górnego Śląska, 4) zanulować traktat z Sowietami i wystąpić przeciwko bolszewikom w razie napadu ich na Polskę i Rumunię.

Francja zatem, zwracając zagłębie Saary, zyskuje odszkodowania i zabezpieczenie swej granicy wschodniej, Polska ustępując Gdańsk Niemcom, zyskuje nietykalność granicy zachodniej i sojusznika dla obrony granicy wschodniej.

Ale skądże pewność, że Niemcy wzmocnione przez połączenie z Austrią nie zażądają przede wszystkim całego Śląska, korytarza gdańskiego, Pomorza, a następnie i Alzacji z Lotaryngią? Na razie to, co proponuje Hervé Niemcom, nie może nie podobać się, czy może jednak zadowolić je w przyszłości? Przypuśćmy, że Niemcy podpisują ugodę na wyłuszczonych wyżej warunkach. Czy podpis ich będzie rękojmią trwałości pokoju, jeżeli nic prócz tego podpisu nie zmusza do dotrzymania umowy? Cóż będzie w przyszłości w oczach Niemców ekwiwalentem straconej części Śląska, korytarza i Pomorza? Co może zmusić ich do szanowania granic Polski? Jeżeli nadal trzeba będzie trzymać francuską straż nad Renem i polską straż nad Wisłą, to cała ta kombinacja jest chybioną, nie ma celu, bo tylko wzmacnia przeciwnika, którego należy obawiać się.

Plan francusko-niemiecko-polskiego porozumienia nie byłby fantastycznym pomysłem pozbawionym cienia realności w tym tylko razie, gdyby autor jego wskazał, jaki interes trwały w przyszłości będzie podstawą tego porozumienia. Ale tego Hervé nie zrobił.

 

1     Gustav Hervé (1871-1944) – francuski polityk. Zaczynał karierę publiczną jako pacyfista i socjalista, głoszący swe poglądy m.in. na łamach współzałożonego przez niego pisma „La Guerre sociale”. Za publikacje o antymilitarystycznym wydźwięku został uwięziony. Później dokonał zwrotu ideowego, głosząc hasła narodowego socjalizmu, a następnie francuskiego faszyzmu. Wyrazem tej zmiany było stworzenie przez niego w 1916 r. pisma „La Victoire”.  Tworzone przez niego partie nie zyskały dużej popularności. W czasie II wojny światowej dystansował się od rządu Vichy.

2     Marc Sangnier (1873-1950) – francuski myśliciel i polityk. Próbował zbliżyć Kościół do francuskiego republikanizmu. W roku 1894 stworzył w tym celu ruch polityczny i religijny „Le Sillon”, który początkowo zyskał wsparcie papieża Piusa X i episkopatu francuskiego, ale wkrótce stracił je, gdyż był postrzegany jako zbyt modernistyczny – potępienie ruchu listem papieskim w 1910 r. doprowadziło do jego rozwiązania. Mimo niepowodzenia, Sang­nier podejmował kolejne próby promowania swej wizji socjalnego katolicyzmu.

3     F. Jean-Desthieux, La paix n’est pas faite: La petite Entente, Paris 1922 [przypis z wydania oryginalnego].

 

***

Leon Kozłowski (1879-1927), publicysta, badacz literatury polskiej, działacz polityczny. Urodził się 5 maja 1879 r. w Charkowie, tam też uczęszczał do gimnazjum. Podjął studia prawnicze na charkowskim uniwersytecie, ale przed ich ukończeniem został aresztowany za działalność socjalistyczną i wywieziony do Petersburga, gdzie spędził czternaście miesięcy w więzieniu. Po zwolnieniu, objęty nadzorem policyjnym i zakazem pobytu w miastach akademickich, nie mógł ukończyć studiów w Rosji. Dopiero w 1904 r. wyjechał do Paryża i podjął studia polityczno-społeczne. W tym czasie nakładem „Związku wolnomyślicieli polskich” ukazała się jego debiutancka broszura Po co człowiek żyje. Po powrocie do Rosji zdał prawniczy egzamin państwowy. Od 1910 r. współpracował z gazetą „Russkija Wiedomosti”. Pisał w niej teksty – publikowane także w innych pismach – poświęcone m.in. polskiej literaturze. Wszedł także do redakcji założonego w Moskwie „Echa Polskiego”. Lata wojny spędził w Rosji, aktywnie działając na rzecz sprawy polskiej. W 1918 r. został powołany do przedstawicielstwa Rady Regencyjnej, którego działalność rychło uniemożliwili bolszewicy. W lipcu 1919 r. Kozłowski został przez nich uwięziony. Przetrzymywano go pół roku. Po uwolnieniu, w styczniu 1920 r. przybył do Warszawy. Podjął pracę jako redaktor „Tygodnia Polskiego”, publikował także w „Kurierze Porannym”. Jego poglądy nie miały wówczas już wiele wspólnego z młodzieńczą fascynacją socjalistycznym radykalizmem. Zwrócił się ku religii, zaś jako publicysta dawał odpór ideologii bolszewickiej, poświęcając opisowi rzeczywistości sowieckiej szereg artykułów. Zmarł 3 września 1927 r.

Pierwodruk prezentowanego artykułu: O porozumienie francusko-niemieckie, „Tydzień Polski”, nr 23 z 3 czerwca 1922 r., s. 1-2.

 

*  *  *

Tekst opracowany w ramach projektu: Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.