Równowaga europejska i rękojmie pokoju

Maurycy Mann

Maurycy Mann

Maurycy Mann

(1814-1876), konserwatywny publicysta polityczny, przez lata czołowy autor artykułów poświęconych europejskiej polityce i redaktor dziennika „Czas”.

W dzisiejszym składzie Europy polityka opierająca się wyłącznie na traktatach i interesach w pewnej tyl­ko równowadze szukać może rękojmi pokoju. Pokój zerwany został, albowiem Zachód osądził, że roszcze­nia Rosji na Wschodzie zagrażały równowadze europejskiej. Francja i Anglia wystąpiły zbrojnie w obro­nie tej równowagi[i]. Rok temu przystąpiono do konferencji, podano warunki, które równowagę przywró­cić miały, zawsze bez naruszenia status quo euro­pejskiego. Konferencje się rozbiły, bo to co Rosja uczynić przyrzekała, nie wystarczało jeszcze na zabezpie­czenie równowagi, a bez tego bezpieczeństwa na przy­szłość pokój nie byłby istotnie pokojem, ale tylko za­wieszeniem broni. Równowaga nie byłaby przywrócona: o zwinięciu wojsk na stopie wojennej zostających, aniby myśleć można było – a to stanowi dopiero cechę poko­ju. Inaczej stan anormalny: pokój i wojna.

Maurycy Mann

Maurycy Mann

(1814-1876), konserwatywny publicysta polityczny, przez lata czołowy autor artykułów poświęconych europejskiej polityce i redaktor dziennika „Czas”.

Prowadzono więc wojnę rok drugi. W bieżącym mie­siącu przystąpiono znowu do negocjacji, na podstawie podpisanych powtórnie przez Rosję warunków, które jej przedstawiono jako mające zabezpieczyć równowagę, a zatem jako konieczne dla przywrócenia pokoju.

Zawierają te warunki rękojmię pokoju i jak dalece ją zawierają?

Nie ma podobno nikogo, co by sądził, że skoro Księstwa Naddunajskie[ii] otrzymają nową granicę i nową organizację bez protektoratu rosyjskiego, ale zawsze z poddaństwem tureckim; skoro wolność żeglugi na Dunaju bę­dzie zapewnioną, Morze Czarne zneutralizowane, otwarte dla handlu całego świata, bez flot wojennych i arsenałów morskich; skoro rajasy[iii] używać będą równych praw i swobód co wyznawcy Proroka, że skoro to wszystko się stanie, a wiele z tego jest jeszcze problematycznym, na tedy już równowaga będzie stanowczo zabezpieczoną, a wojna nie będzie mogła więcej zagrażać Europie. W przypuszczeniu nawet najskrupulatniejszego wykona­nia warunków, dokonania trudnych niesłychanie zadań i spełnienia faktów, których następstwa obrachować się nie dadzą, twierdzić tylko można, że jeżeli państwo otomańskie nie rozpadnie się w tym przeobrażeniu, Rosja będzie o tyle w potędze swojej od Bałkanów i Bos­foru ograniczoną, iż z tej strony uderzyć na Turcję nie zdoła. Lecz wnosić stąd jeszcze niepodobna, aby już dla tego samego Turcja od strony Azji była zasłoniętą, a tym mniej jeszcze, aby już nie mogło przyjść do wojny między na przykład Rosją a Niemcami, lub między Francją i Anglią, i tym podobnie.

Równowaga bowiem polityczna nie zależy i zależeć nie może od tego, aby państwa były równe sobie w sile, co jest niepodobieństwem; ani też, aby jedno nie było za mocne a drugie za słabe w stosunku do siebie, bo koalicje zawsze są mocniejsze; ale zależy na tym właśnie, aby jedno państwo nie było za mocne w stosunku do ogólnego zbioru państw, to jest, aby koalicje były niepotrzebne, nawet niemożebne, bo dowodzą one za­wsze braku równowagi. W przypuszczeniu więc dalszym, że do warunków powyższych dodane zostaną wszystkie inne jeszcze, jakie tylko pojawiły się w publicystyce od chwili podpisania przez Rosję ultimatum; w przypu­szczeniu, że Rosja nie będzie fortyfikować na nowo Bomarsundu[iv], że Wyspy Alandzkie będą całkiem neutralnymi, że wolno będzie zaprowadzać konsulaty we wszy­stkich portach Morza Czarnego, że nawet arsenału w Mikołajewie ani na Morzu Azowskim nie będzie, że Rosja zezwoli na wytknięcie swych granic azjatyckich – w przypuszczeniu dopięcia wszystkich tych wymagań, jakież otrzymują się rezultaty ogólne dla równowagi? Oto Szwecję nieco mocniejszą wobec Rosji, Rosję nieco słabszą wobec Szwecji i Turcji, ale nigdy nie otrzy­ma się tej pewności, aby Rosja połączywszy się na przykład z Francją nie mogła zagrażać Anglii, aby nie było podobnych kombinacji, których wojna prostym na­stępstwem.

Widoczna przeto, że równowaga, o którą w dzisiejszej idzie polityce, nie polega na owych pojedynczych i materialnych warunkach, ale na układzie państw. Wszyst­kie te rękojmie, czyli warunki są tylko przygotowawcze i pomocnicze, aby się państwa, i to państwa pierwszego rzędu, w równowagę ułożyć mogły. Równowaga poli­tyczna musi mieć jakąkolwiek moralną stronę: warunki zaś te usuwają tylko materialne trudności, uwzględniając interesy, ale nie zdołają dostarczyć tego zaufania w bez­pieczeństwo, jakiego wymaga równowaga, aby się stała rękojmią pokoju. Są to dopiero żywioły – ale ogół ich nie tworzy jeszcze systematu politycznego, na którym by widoki pokoju jak bądź trwałego oprzeć się dało.

Najlepszym tego dowodem sprawa obecna i jej obrót od chwili wynikłego sporu turecko-rosyjskiego. Skoro tylko Rosja misją księcia Menszykowa[v] zagroziła faktycznie mniemanej równowadze europejskiej, Francja wchodzi w przymierze z Anglią. Lecz przymierze to do­piero równoważy Rosję. Otrzymać nic od niej nie może, nawet ustąpienia z Księstw Naddunajskich. Dopiero gdy Austria żąda tego i zagraża przewagą na rzecz przymierza, Rosja się cofa. Wojna dalej prowadzona bez Austrii, pomimo wygranych nad Almą[vi] i pod Inkermanem[vii] nie otrzymuje żadnych przeważnych rezultatów. Konferencje wiedeńskie nie dopinają celu: bo dla czegóż by Rosja ustąpić miała? Przewaga jeżeli jest jaka po stronie Zachodu (wojującego wspólnie z Turcją), to bardzo wątpliwa. I znów rok wojny – którą przerywa zima. Nie mówi się tu, co by się dalej stało – biorą się fakty tylko, jakie są dzisiaj. Z jednej strony zdobyty Sewastopol – z drugiej wzięty Kars. Pomimo przystą­pienia Sardynii do przymierza, pomimo zniszczenia floty rosyjskiej, panowania sprzymierzonych na Morzu Czarnym i Azowskim, sparaliżowania Mikołajowa[viii] osadą kimburską, wysadzenia w powietrze Bomarsundu i zbombardowania Sweaborga[ix], pomimo dopięcia zatem owych warunków, jakie dziś w ultimatum postawione, siły wo­jujące równoważą się tylko, wypadek ciągle wątpliwy, stan Europy ciągle anormalny, nieznośny, bo z warun­kami równowagi czyli pokoju łączą się usiłowania zdo­bycia przewagi, czyli wojna. Żeby takowy stan rzeczy ustał, mocarstwa zachodnie muszą być poparte jakową nową siłą i wywołać ją jakim bądź sposobem. Polityka ich zwracała się bezprzestannie ku Austrii. Austria też stawia ultimatum – a Rosja je przyjmuje, ustępując jak sama mówi przed koalicją, która jej zagraża, uzna­jąc tym postępowaniem, że wtedy dopiero powstałaby koalicja, której zrównoważyć nie jest w stanie. We wszystkich tych kolejach zaledwie dotkniętych, bo histostemat ten zabezpieczyć, Rosja ciągle równowadze zagrażała. Ciążyła na Europie, Niemcy ulegały jej parciu, nie mogąc się zachować na punkcie środka ciężkości. Dlatego wojska ogromne stały zawsze na stopie wo­jennej jakby w pogotowiu. Czekały tylko zdarzenia, które by dowiodło, że równowaga zapisana tylko w trak­tacie, nie istnieje w istocie. Tym faktem spór turecko-rosyjski.

Skoro zatem orzeczonym zostało, że zasadą polityki europejskiej ma być równowaga, że ona ma być rękoj­mią pokoju, przeto w podstawach, na których ma się opierać, w warunkach rozpoczętych negocjacji upatry­wać wypada przede wszystkim rękojmi tej równowagi. Takową jest przymierze francusko-angielskie. Z przy­mierzem silnym Francji z Anglią najmniejsze prawdo­podobieństwo wojny w przyszłości. Mogą być spory, nawet starcia między dwoma państwami, ale bez na­stępstw europejskich. Tylko wtedy Europa zagrożoną być może zerwaniem ogólnego pokoju, gdy państwa składające jej równowagę tego dopuszczą lub same woj­nę rozpoczną. Na tym właśnie ma zależeć owa równo­waga pokojowa, aby wojny koalicyjne były niemożebne, czyli aby przed groźbą koalicji ustąpiła zawsze jedna strona. Austria, czyli środkowa Europa, przechyleniem się bądź na Zachód bądź na Północ przywraca równo­wagę.

Lecz zdawać się może, że całe to rozumowanie jest jakby łamaną sztuką, że podobna polityka to teoria drążka mechanicznego.

W rzeczy samej, prawidła statyki mają i tu pewne zastosowanie, bo każda na świecie siła ulegać im musi. Potęga zaś państwa w sferze politycznej odpowiada pod wielu względami sile w sferze materialnej. Cóż jest wyrazem tej potęgi? Oto, czy państwo jest pierwszego rzędu lub drugiego.  Siła rozstrzyga o tej kwestii. Prusy nie były państwem pierwszego rzędu dopóki nie były silne, to jest dopóki Fryderyk W.[x] nie zmusił do uznania ich za takowe. Czyż nim być przestaną, choćby do negocjacji obecnych wezwane nie były? Bynajmniej, jeżeli tylko będą się mogły z dostateczną wykazać siłą, że są w mocy naruszenia systematu równowagi. Wtedy można być pewnym, że pokój ostatecznie zawrzeć się bez nich nie da. – Czyż Sardynia dlatego, że weszła w przymierze francusko-angielskie zajęła już miejsce między państwami pierwszego rzędu? Jakiekolwiek jej stanowisko w negocjacjach, pozostanie ona w drugim rzędzie państw. Siła tylko dowiedziona lub domniemana, na pierwsze miejsce posunąć by ją mogła. – Turcja za­wezwana do rodziny mocarstw europejskich jako konie­cznie potrzebna do ułożenia równowagi, na wszystko przystać musi dlatego, że jest słabą. Nie jest i nie bę­dzie państwem pierwszego rzędu – a o takich tylko mo­wa w systemacie równowagi. W rachubę wchodzi tylko siła.

Cecha ta nieco akrobatyczna polityki przebija się już od dawna. Czyliż naciąganie bezprzestanne i wytężanie stron dyplomatycznych, czyliż demonstracje i interwen­cje, zbrojne i pokojowe, nie dawały się czuć tylokrotnie w ciągu czterdziestoletniego pokoju? Czyliż zwracanie głównej uwagi rządów na utrzymanie w zewnętrznej po­lityce równowagi, której brakowało rzeczywistej z jednej strony wagi, nie pochłonęło mnóstwa zasobów i usiło­wań ze szkodą interesów wewnętrznych, krajowych, społecznych?         

Zresztą bez pewnej równowagi, moralnej lub fizycznej, Europa nigdy obejść się nie mogła. Równowaga mo­ralna była dawniej w Rzymie: od czasów Reformy[xi] zapi­sano fizyczną w traktatach. Była dawniej w uczuciu prawa: dziś jest w poczuciu siły. Cóż prawo bez obyczajów, pytano dawniej; cóż po prawie bez siły, powtarza dziś Europa. Przesądzać nie można, jak długo spo­łeczność europejska na systemacie takiej równowagi opie­rać się będzie. Lecz dopóki same tylko traktaty, czyli ułożone w nich warunki, będą ostatnią literą i duchem prawa publicznego, a same tylko interesa materialne najwyższą dążnością społeczną, życzyć należy, aby równowaga była jak tylko można najdoskonalej obrachowaną, już dla tego samego, żeby utrzymanie jej jak najmniej absorbowało usiłowań rządu, jak najmniej wymagało ofiar, nie od narodów, bo narodów nie ma w systemacie dzisiejszym równowagi, ale od indywiduów, z których się państwa składają.

W chwili więc obecnej, gdzie zdaje się, że zasadnicza ta kwestia polityki na nowo ma być określoną, trudno gdzie indziej upatrywać głównej rękojmi równowagi, a zatem i pokoju, jak tylko w przymierzu Francji z An­glią. Ponieważ zaś na trwałość przymierza nie masz pewnej rękojmi, negocjacje o tyle tylko mogą pokój zapewnić, o ile wypadły z nich rezultat zabezpieczy trwanie przymierza; warunki zaś, które konferencjom służą za podstawę, o tyle są rękojmiami rzeczywistymi pokoju, o ile usuwają przeszkody a zaspakajają inte­resy, mogące wzmocnić spójnię tego przymierza i przy­czynić się do jego trwałości.

W polityce wszakże nie tak jak w statyce: siły nie dadzą się dokładnie obrachować, punkt podpory niepo­dobna matematycznie oznaczyć, ani też równowagę bez­względnie zaprowadzić. Gra sił w równowadze polity­cznej będzie zawsze niepewną, punkt oparcia nieco chwiejny. Więcej może niż kiedy chwiejną będzie pod­stawa, na jakiej zbudować się ma obecnie równowaga europejska. Systemat każdy zawisł od podstawy: trwać może jak długo się ta nie zmieni. Za podstawę dzi­siejszej równowadze służyć ma Turcja: nie Turcja je­dnak Mahometa, lecz Państwo Otomańskie przeobrażone w zetknięciu zgliszcz gasnącego Koranu z zimnem przemysłowej cywilizacji. Jaką drogą pójdzie to prze­obrażenie?.. Fata invient viam[xii], jedyną dotąd odpo­wiedzią.

 

 

„Czas: dodatek miesięczny”, luty 1856, s. 511-519  

 

[i] Wojna krymska (1853-1856) – wojna między Rosją a Imperium Osmańskim i jego sojusznikami: Wielką Brytanią, Francją i Sardynią. Sprowokowana przez Rosję, ujawniła jej słabość i zacofanie techniczne i organizacyjne, wzmocniła pozycję państw zachodnich na Bliskim Wschodzie i Austrii w Europie Wschodniej, zakończona na kongresie paryskim w 1856 r.

[ii] Księstwa Naddunajskie, czyli Hospodarstwo Mołdawskie i Hospodarstwo Wołoskie. W 1861 r. weszły w skład zjednoczonego państwa rumuńskiego (zob. przypis 15 w tekście Zjazdy monarsze…).

[iii] Rajasy – tj. niemahometańscy poddani w Turcji.

[iv] Bomarsund – twierdza na Wyspach Alandzkich, które znalazły się pod panowaniem Rosji po zwycięskiej dla niej wojnie fińskiej 1808-1809 r. ze Szwecją. Jej budowa rozpoczęła się w 1830 r., ale nie została ukończona – w czasie wojny krymskiej w 1854 r. twierdza została zdobyta przez wojska angielskie i francuskie i wysadzona.

[v] Aleksandr Mienszykow (1787-1869) – rosyjski książę, dyplomata, żołnierz armii carskiej, od 1833 r. admirał, generał-gubernator Finlandii (1828-1837), szef poselstwa rosyjskiego w Stambule (1853), głównodowodzący wojsk rosyjskich w wojnie krymskiej (1853-1855), zdymisjonowany po przegranych bitwach nad Almą, pod Bałakławą i pod Inkermanem, generał-gubernator Kronsztadu (1855-1856).

[vi] Bitwa nad Almą rozegrała się 20 września 1854 r. w ramach wojny krymskiej. Zakończyła się zwycięstwem wojsk francusko-brytyjskich nad armią rosyjską.

[vii] Bitwa pod Inkermanem rozegrała się 5 listopada 1854 r. w ramach wojny krymskiej. Zakończyła się zwycięstwem wojsk francusko-brytyjskich nad armią rosyjską.

[viii] Mikołajów – miasto na południu Ukrainy, założone przez Rosjan w 1789 r. jako twierdza. W XIX wieku stało się bazą floty rosyjskiej na Morzu Czarnym.

[ix] Svaeborg („Twierdza szwedzka”, zwana też Suomenlinna, czyli „Twierdza fińska”) – twierdza w Helsinkach, mająca bronić miasto od strony morza.

[x] Fryderyk II Hohenzollern, zwany Wielkim (1712-1786) – król Prus od 1740 r., uczynił je jedną z największych potęg europejskich. Wśród władców swej epoki wyróżniał się wykształceniem: pozostawił po sobie prace historyczne i filozoficzne, pisywał wiersze, był mecenasem uczonych i artystów (przyjaźnił się np. z Wolterem). Zarazem prowadził ekspansywną politykę międzynarodową, m.in. inspirując i przeprowadzając pierwszy rozbiór Polski. Toczył także wojny z Austrią (wojna o sukcesję austriacką, 1741-1742, w wyniku której Prusy zajęły Śląsk; wojna o sukcesję bawarską, 1778). Uwikłał Prusy w wojnę siedmioletnią (1756-1763), w której przeciwko nim wystąpiła koalicja austriacko-francusko-rosyjsko-saksońska, uniknął jednak klęski.

[xi] Tj. reformacji.

[xii] Łac.: przeznaczenie znajdzie drogę (Wergiliusz, Eneida).