Brexit jako test dla brytyjskiej polityki zagranicznej (jej oficjalnych i zakulisowych instrumentów)

Jarosław Wiśniewski

Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię oznacza początek poważnych zmian w dotychczasowym procesie prowadzenia polityki zagranicznej przez Londyn. Wraz z początkiem lutego 2020 Brytyjczycy nie są już zobowiązani wspólną polityką zewnętrzną UE, tracąc wpływ na funkcjonowanie instytucji UE znajdujących się w Brukseli, Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ), delegatur i biur UE na całym świecie. Same relacje z UE, do tej pory element polityki wewnętrznej UK, m.in. z racji regularnej współpracy sektorowej z innymi państwami członkowskimi UE oraz unijnej legislacji wpływającej na brytyjskie ustawodawstwo, przechodzą do sfery polityki zagranicznej. 

Pomimo brexitu brytyjska polityka zagraniczna po brexicie pozostanie blisko powiązana z polityką zagraniczną Unii Europejskiej, na poziomie nieformalnym lub w nowym formacie współpracy UK – UE. Londyn w dalszym ciągu będzie również graczem globalnym, z racji stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, NATO, G7, G20, Radzie Europy, czy we Wspólnocie Narodów.

Posiadający przewagę ponad 80 mandatów nad opozycją gabinet Borisa Johnsona będzie rządem, który zdefiniuje zarówno krótko jak i długoterminowe priorytety Wielkiej Brytanii. Od tych priorytetów zależeć będzie alokacja zasobów, zarówno finansowych jak i ludzkich. Wyjście z UE oznaczać bowiem będzie konieczność zwiększenia obecności dyplomatycznej zarówno w Brukseli (by równoważyć brak wpływu spowodowany wyjściem z instytucji unijnych) jak i w stolicach europejskich (by móc budować doraźne sojusze polityczne). Zwiększona musiała będzie być również liczba dyplomatów w krajach, z którymi UK chciałoby nawiązać nowe porozumienia handlowe, w tym głównie w USA i w Indiach, jak i w wybranych państwach wchodzących w skład Wspólnoty Narodów. Realokacja aktywów dotyczyć będzie również brytyjskich ministerstw. Obok konieczności wzmocnienia resortu spraw zagranicznych, wzmocnione zostanie ministerstwo handlu międzynarodowego, a także resorty siłowe, spraw wewnętrznych oraz obrony.  

Spowoduje to, że inaczej niż dotychczas rozłożone będą brytyjskie priorytety. Głównym zadaniem dla brytyjskich dyplomatów, w okresie krótko i długoterminowym, będzie wynegocjowanie nowych porozumień handlowych, zarówno z UE, jak i ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Indiami. W okresie długoterminowym, konieczna będzie redefinicja relacji z UE oraz utrzymanie dotychczasowych wpływów na arenie globalnej, w dużej mierze determinowanych przez brytyjskie członkostwo w grupie „pięciu par oczu” (Five Eyes, wraz z Australią, Kanadą, Nową Zelandią oraz Stanami Zjednoczonymi), najważniejszym globalnym sojuszu wywiadowczym.  

W nowym kontekście brytyjskiej polityki zagranicznej, wzrośnie rola soft power. Kultura i edukacja pozostają najważniejszymi elementami brytyjskiej „miękkiej siły”. Brytyjska sztuka, film, muzyka i sport w dalszym ciągu utrzymywać będą swoją globalną popularność. Brytyjskie uczelnie nadal będą zachęcać najzdolniejszą młodzież z całego świata, badania na nich przeprowadzane będą kreowały globalną innowacyjność. Brytyjskie przedsiębiorstwa zaś pozostaną atrakcyjnymi partnerami globalnymi.

Brytyjska polityka zagraniczna będzie jednak wymagała wzmocnienia. Dużo większą niż obecnie, rolę odgrywać będą instytucje reprezentujące różne brytyjskie sektory, od przemysłu po edukację. Chcąc utrzymać pozycję globalnego gracza, brytyjski rząd będzie musiał blisko współpracować z aktorami, którzy sprzeciwiali się brexitowi, w tym z przedstawicielami przemysłu, edukacji wyższej oraz społeczeństwa obywatelskiego.

Przed Borisem Johnsonem stanie więc pięć kluczowych pytań, na które odpowiedzi zdefiniują brytyjską politykę zagraniczną w ciągu najbliższej dekady:

  • W jaki sposób nadal mieć wpływ na Unię Europejską będąc poza nią?
  • Jak wypracować spójną strategię polityki zagranicznej zakopującą podziały uwypuklone przez referendum unijne?
  • Jak bliska powinna być współpraca ze Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza z administracją prezydenta Trumpa?
  • Czy interesy ekonomiczne powinny być nadrzędne dla kwestii bezpieczeństwa i wartości, które Wielka Brytania chce ucieleśniać (m.in. prawa człowieka, praworządność, demokracja)?
  • Czy Wielką Brytanię stać na prowadzenie polityki globalnej (m.in. zachowanie 2% PKB na politykę obronną, 0,7% na pomoc międzynarodową)?

Odpowiedź na te pytania zostanie wypracowana przede wszystkim przez kancelarię premiera, przy zaangażowaniu ministerstw spraw zagranicznych, obrony oraz brytyjskiego parlamentu. Odpowiedzi udzielą również brytyjskie działania na trzech głównych kierunkach – polityki wobec UE, USA oraz reszty świata, jak również współpracy z innymi brytyjskimi aktorami. Poniższy tekst stanowi próbę przewidzenia kierunków, w których podążać będzie w najbliższych latach brytyjska polityka zagraniczna.

 

Kreowanie polityki zagranicznej

 

Kluczową rolę w kreowaniu brytyjskiej polityki zagranicznej po brexicie będą mieli najbliżsi współpracownicy Borisa Johnsona w Kancelarii Premiera oraz bliskie obecnemu rządowi ośrodki analityczne.  Od czasów rządów Tony’ego Blaira, który doszedł do władzy w 1997, stopniowo marginalizowana jest bowiem rola brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych (Foreign and Commonwealth Office, FCO). Z wyłączeniem okresu, gdy szefem dyplomacji był William Hague (2010-15), najważniejsze decyzje dotyczące polityki zagranicznej zapadają w kancelarii premiera. Podobnie, najprawdopodobniej, będzie w przypadku administracji Borisa Johnsona.

Najważniejszymi wśród doradców premiera są Dominic Cummings (obecnie formalnie „główny doradca”), oraz prof. John Bew z King’s College London (formalnie członek Policy Unit w kancelarii premiera, jednostki odpowiedzialnej za wypracowywanie strategii politycznej). Bew jest z wykształcenia historykiem i zwolennikiem bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Przed podjęciem pracy w kancelarii premiera zarządzał programem „Britain in the World” w bliskim torysom think-tanku Policy Exchange.[1]

Trzecim, po kancelarii premiera i FCO, istotnym punktem odpowiedzialnym za kreowanie brytyjskiej polityki zagranicznej pozostaje ministerstwo obrony narodowej. Do momentu brexitu Wielka Brytania była krajem z największą siłą zbrojną w ramach Unii Europejskiej. Wyjście z UE oznaczać będzie konieczność przeniesienia części współpracy z partnerami europejskimi na poziom NATO. Tak najprawdopodobniej będzie w przypadku współpracy na Bałkanach Zachodnich, które dla Brytyjczyków są istotne przede wszystkim z punktu widzenia bezpieczeństwa (przestępczość zorganizowana, przemyt broni, narkotyków oraz ludzi), oraz jako miejsce rywalizacji o wpływy m.in. z Rosją, oraz polityki względem Bliskiego Wschodu, gdzie nadal obecni są brytyjscy żołnierze (m.in. Afganistan, Bahrajn, Irak, Katar, Oman).   

Istotną, acz nie kluczową, rolę w kreowaniu brytyjskiej polityki zagranicznej tradycyjnie odgrywa również brytyjski parlament. Arytmetyka parlamentarna powstała po wyborach z grudnia 2019 r., gwarantująca Partii Konserwatywnej przewagę ponad 80 mandatów nad opozycją sugeruje wprawdzie, że parlament stanie się głównie „maszynką do głosowania”, ważną rolę odgrywać będą jednak komisje parlamentarne, zarówno w Izbie Gmin jak i w Izbie Lordów. Te najważniejsze to komisja ds. zagranicznych Izby Gmin oraz komisja ds. relacji międzynarodowych i obronnych Izby Lordów. W przeciwieństwie do polskiego systemu parlamentarnego, komisje w brytyjskim parlamencie nie uczestniczą w procesie legislacyjnym. Pełnią jednak ważną rolę kontrolną nad polityką rządu, m.in. poprzez regularnie publikowane raporty tematyczne oraz przesłuchania ministrów oraz ekspertów. Ich rekomendacje, do których ustosunkowywać musi się rząd, pełnią ważną funkcję nieformalnego wpływania na politykę zagraniczną kraju.

 

Polityka wobec UE

 

Pomimo opuszczenia przez UK Unii Europejskiej, relacje z Brukselą pozostaną dla Londynu fundamentalnym elementem polityki zagranicznej. Doraźny wpływ na nie mieć będą negocjacje dotyczące przyszłych relacji, jednakże w wymiarze strategicznym UE27 będzie najważniejszym partnerem rządu w Londynie.

Poważne zmiany będą jedna miały miejsce już 1 lutego 2020 r. W ciągu jednego dnia, od opuszczenia UE przez UK, brytyjskie wpływy w Brukseli ulegną zmianie. Zabraknie europosłów, zmaleje rola brytyjskich dyplomatów. W znaczący sposób ograniczy to możliwości nieformalnego lobbingu.  

Wg raportu londyńskiego think-tanku Institute for Government[2] Wielka Brytania, chcąc pozostać wpływowym krajem w Europie, będzie musiała zintensyfikować swoją politykę w stosunku do UE. Raport rekomenduje selektywność – skoncentrowanie się na obszarach współpracy z UE, które będą kluczowe z brytyjskiego punktu widzenia. Brytyjczycy stracą bowiem możliwość efektywnego wpływania na każdy aspekt polityki UE. Raport wzywa również do zwiększenia poziomu obecności dyplomatycznej nie tylko w Brukseli, lecz również w państwach członkowskich UE, by móc w sposób bardziej efektywny budować doraźne europejskie sojusze. Premier powinien przy tym unikać tworzenia wrażenia, że jego celem jest rozbicie jedności europejskiej. Zanim to jednak nastąpi, Wielka Brytania i UE muszą wynegocjować kompleksowe porozumienie dotyczące przyszłych relacji w stosunkowo krótkim okresie czasowym, tj. do końca 2020 r. Okres ten może zostać wydłużony, decyzja o tym powinna jednak zapaść do czerwca 2020 r. Boris Johnson wykluczył jednak taką ewentualność.[3] Do momentu wynegocjowania porozumienia, bezumowny brexit od 1 stycznia 2021 r. nadal pozostaje najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. 

 

Polityka wobec USA

 

Historycznie, relacje pomiędzy Wielką Brytanią i USA określane są mianem „specjalnych” (Special Relationship). Takie też pozostaną po brexicie, głównie ze względów na politykę obronną i bezpieczeństwa UK. Oba kraje pozostaną w bliskich relacjach wywiadowczych w ramach tzw. „grupy pięciu par oczu” (Five Eyes), w skład której wchodzą również Australia, Kanada i Nowa Zelandia.

Relacje UK – UE, od czasów Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, oparte były o dobre relacje pomiędzy przywódcami. Partie polityczne, które reprezentowali, nie miały w tym przypadku większego znaczenia, czego dowodem jest bliska współpraca laburzysty Tony Blaira z republikaninem George W. Bushem, bądź demokraty Baracka Obamy z konserwatystą Davidem Cameronem. Również relacje pomiędzy Donaldem Trumpem i Borisem Johnsonem wydają się być bliskie. Trump, określający samego siebie mianem „Mr Brexit”[4], nazwał Johnsona „brytyjskim Trumpem”.[5]   

„Specjalne” amerykańsko-brytyjskie partnerstwo ma jednak wiele pęknięć. Łatwiej wymienić obszary polityki międzynarodowej, gdzie stanowiska UK i USA mogą być rozbieżne: Iran, Chiny, zmiany klimatyczne, Korea Północna, Rosja, bliskowschodni proces pokojowy. We wspólnym interesie Waszyngtonu i Londynu pozostaje ogólne wsparcie dla obecnego międzynarodowego systemu, oraz wsparcie dla NATO.

Na relacje pomiędzy obydwoma krajami poważny wpływ ma brak jasności co do długoterminowych interesów strategicznych obu krajów. Wielka Brytania jest na etapie redefiniowania własnych priorytetów. Kierunek, w którym podążą Stany Zjednoczone pozostanie niejasny do czasu jesiennych (2020 r.) wyborów prezydenckich. Ma to wymierny wpływ na bieżące relacje. Jak przyznał brytyjski minister obrony narodowej w rozmowie z dziennikiem The Sunday Times (12.01.2020) UK musi na poważnie brać scenariusz większej autonomii w kwestiach bezpieczeństwa. Obecnie USA jest gwarantem brytyjskiego bezpieczeństwa, zapewniając ochronę brytyjskiej przestrzeni powietrznej, nasłuch i wsparcie wywiadowcze.[6] Zdanie brytyjskiego ministra Londyn musi być przygotowane na sytuacje, w której nie będzie mógł liczyć na wsparcie Waszyngtonu. Wymierny wpływ na relacje pomiędzy obydwoma krajami będą miały również negocjacje dotyczące przyszłego porozumienia handlowego.

 

Polityka wobec reszty świata

 

Priorytety w nowej globalnej polityce rządu brytyjskiego będą wytaczane przez ambicje związane z przyszłymi porozumieniami handlowymi.

Ważną rolę odgrywać będą państwa „anglosfery”, a więc obok Stanów Zjednoczonych również Australia, Kanada oraz Nowa Zelandia. Zwiększoną rolę odgrywać powinna zrzeszająca 53 państwa Wspólnota Narodów, w większości brytyjskie kolonie, w tym przede wszystkim Indie.

Osobnym kierunkiem brytyjskiej polityki zagranicznej są Chiny. Ostatnie trzy rządy Partii Konserwatywnej, w tym przede wszystkim rządy Davida Camerona (2010-16) mocno przyczyniły się do zbliżenia pomiędzy Londynem i Pekinem, czego symbolicznym przykładem była wizyta prezydenta Chin Xi Jinpinga w Zjednoczonym Królestwie 2015 r., w tym spotkanie z królową Elżbietą II oraz przemówienie w brytyjskim parlamencie. Wg Kerry’ego Browna, eksperta ds. relacji Chin z Wielką Brytanią, autora analizy przyszłości pomiędzy oboma krajami po brexicie, [7] Pekin jasno zdefiniował własne oczekiwania względem Londynu. To możliwość inwestycji w Wielkiej Brytanii, dostęp do instytucji finansowych w londyńskim City oraz partnerstwo w kwestiach intelektualnych (uniwersytety, własność intelektualna). W wymiarze politycznym, Chiny oczekują brytyjskiej „pasywności” w określonych kwestiach, takich jak prawa człowieka, media czy Tybet. Brytyjczycy, w ocenie Browna, nie wypracowali w dalszym ciągu czego tak naprawdę oczekują od partnerstwa z Chinami. Jednocześnie Brytyjczycy mają świadomość tego, że ewentualne zbliżenie z Chinami odbić się może negatywnie na partnerstwie z USA. Zdaniem Browna wśród priorytetów brytyjskich znajdą się zapewne uzyskanie możliwości dostępu do rynku klasy średniej w Chinach, współpraca nad wspólnymi wyzwaniami takimi jak zmiany klimatyczne, współpraca w innowacyjności technologicznej (zwłaszcza w kwestiach, w których Chiny są bardziej zaawansowane niż UK, np. badania nad komórkami macierzystymi).[8] Ewentualne otwarcie na współpracę z Chinami obarczone będzie jednak poważnym ryzykiem, m.in. w kwestii własności intelektualnej, produktów badawczych i tzw. technologie podwójnego zastosowania („dual use technology”) a więc innowacje technologiczne, które mogą być również zastosowane w przemyśle zbrojeniowym i obronnym.

 

Inne instrumenty brytyjskiej polityki zagranicznej

 

Wzrosnąć powinna rola brytyjskiego „soft power”, a co za tym idzie pozycja British Council. Brytyjska firma Portland, publikująca coroczne raporty na temat „soft power”, w edycji podsumowującej rok 2019 zaklasyfikowała Wielką Brytanię na drugim miejscu, za Francją, podając brexit jako główny powód spadku z dotychczasowego miejsca pierwszego i rekomendując zdefiniowanie i wprowadzenie w życie sloganu „Global Britain”.[9] Wg badań British Council, UK pozostaje na czele, przed Niemcami i Japonią.[10] To właśnie British Council pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawanych instytucji odpowiedzialnych za promocję brytyjskiej kultury i języka poza granicami kraju. Od czasu kryzysu finansowego fundusze przekazywane British Council były konsekwentnie ograniczane przez rząd centralny. W latach 2010 – 2014 budżet instytucji zmalał aż o 25%.[11] Jeśli Wielka Brytania chce wzmocnić siłę własnego miękkiego odziaływania, zwiększenie funduszy, którymi dysponować będzie British Council, wydaje się być koniecznym krokiem.

Wraz z brexitem wzrośnie rola istniejących obecnie instytucji reprezentujących określone sektory brytyjskiego przemysłu, edukacji oraz organizacje społeczeństwa obywatelskiego. Ich aktywność, do tej pory koncentrująca się głównie na lobbowaniu ustawodawców i urzędników, będzie musiała być poszerzona o wymiar europejski. Silna pozycja Partii Konserwatywnej w parlamencie i Borisa Johnsona w Kancelarii Premiera powoduje, że instytucje te będą musiały działać w tandemie z rządem. W innym przypadku grozić im będzie marginalizacja.

Najistotniejszym partnerem dla rządu powinno być CBI (Confederation of British Industry, Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu), organizacja zrzeszająca przeszło 190 brytyjskich przedsiębiorstw, posiadająca swoje brukselskie biuro już od 1971 r., a więc obecna w stolicy Europy jeszcze przed brytyjską akcesją do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. W Brukseli, działalność CBI koncentrowała się do tej pory przede wszystkim na tematach związanych ze wspólnym rynkiem, ekonomią cyfrową, handlem, polityką społeczną i zatrudnienia, polityką energetyczną i zmianami klimatycznymi, sektorem usług finansowych, regulacjami, rynkami kapitałowymi oraz brexitem.[12] Poważnym wyzwaniem dla CBI może być jednak dotychczasowe otwarcie anty-brexitowe stanowisko organizacji, na które nieprzychylnie spoglądał zarówno rząd Theresy May jak i Borisa Johnsona. CBI między innymi odmówiło udzielenia wsparcia rządowi w przygotowaniach do brexitu, narażając się na otwartą krytykę ze strony prominentnych eurosceptyków[13], twardo obstając przy stanowisku, że w interesie brytyjskich przedsiębiorstw jest pozostanie Wielkiej Brytanii we wspólnym rynku i w unii celnej.[14] Przedwyborcze zapowiedzi Borisa Johnsona sugerowały, że będzie chciał wyprowadzić kraj zarówno ze wspólnego rynku i z unii celnej co powoduje, że najpoważniejszym wyzwaniem dla CBI na scenie krajowej będzie odbudowanie dobrych relacji z nowym rządem Partii Konserwatywnej. Na pragmatycznej współpracy z CBI rząd powinien jednak skorzystać, będą to bowiem dodatkowe kanały komunikacji i negocjacji z resztą Europy.

Rząd na wsparcie przedsiębiorców powinien liczyć również ze strony Institute of Directors (IoD), organizacji zrzeszającej przedstawicieli największych brytyjskich biznesów. IoD pozostawało dużo bardziej wstrzemięźliwe we własnych rekomendacjach dotyczących brexitu, wzywając rząd do bardziej otwartej komunikacji z przedstawicielami biznesu w kwestii kierunku negocjacji z UE, w którym chciałby podążać.[15] Od marca 2017 r. IoD posiada również stałe biuro w Brukseli.[16]

Innym ważnym sektorem w brytyjskiej polityce zagranicznej, zwłaszcza w wymiarze soft power, są brytyjskie uniwersytety. Najważniejsze z nich (24 uczelnie ogółem), w tym m.in. Oxford, Cambridge, University College London, King’s College London czy Imperial College London, zrzeszone są w ramach Russell Group (RG). Działalność RG koncentrowała się jednak, jak do tej pory, głównie na wymiarze krajowym i lobbowaniu rządu i posłów w kwestiach takich jak polityka imigracyjna, kwestie finansowe (fundusze na badania, wysokość czesnego) czy regulacje dotyczące uczelni wyższych w Wielkiej Brytanii. Wymiar europejski ograniczał się do promowania brytyjskiego członkostwa w programach Horyzont 2020 i (w mniejszym stopniu) Erasmus +, jak również w przyszłości, już w roli kraju trzeciego, w programie Horyzont Europa (wg założeń ma wejść w życie od stycznia 2021 r.). Wymiar europejski był prowadzony przede wszystkim przez same uniwersytety. Niektóre z nich, w ramach przygotowań do brexitu, otworzyły specjalne biura w krajach UE (Oxford w Berlinie; University College London w Dublinie) mające zapewnić im obecność w UE po opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię. Dla brytyjskich uczelni wyższych niezwykle istotnym czynnikiem jest możliwość dalszego korzystania z programów europejskich, przede wszystkim zaś z programu Horyzont Europa. Wg planów Komisji Europejskiej składać się mają na niego trzy filary: otwarta nauka, wyzwania o charakterze globalnym oraz otwarte innowacje.[17] Brytyjskie uczelnie chciałyby mieć możliwość jak najszerszego dostępu do wszystkich trzech filarów. Na ich niekorzyść działa jednak brak konsekwentnego i zorganizowanego lobbingu w Brukseli. Zakładając ograniczone ramy czasowe do końca okresu przejściowego (koniec grudnia 2020) oraz do początku nowego programu Horyzont Europa (prawdopodobnie styczeń 2021) powodują jednak, że brytyjskie uniwersytety muszą być przygotowane na sytuację, w której nie będą miały dostępu do nowych programów unijnych od samego początku ich funkcjonowania. Ewentualny akces do Horyzontu Europa jak i kolejnej edycji Erasmusa, będzie musiał być negocjowany dopiero po 2021 r.

 

Wpływ na Polskę

 

Jaki nowa brytyjska polityka zagraniczna będzie miała wpływ na Polskę? W teorii niewielki, Polska bowiem związana będzie wspólnym stanowiskiem Unii Europejskiej. Istotne w stosunkach bilateralnych będą jednak kwestie przyszłej brytyjskiej polityki imigracyjnej, której zarys powinniśmy poznać w drugiej połowie 2020 r. Wprawdzie brytyjscy ministrowie zapowiadają wprowadzenie nowego prawa imigracyjnego od 1 stycznia 2021, wydaje się być to mało prawdopodobne z praktycznego punktu widzenia. Szereg instytucji (m.in. uczelnie wyższe, przedstawiciele biznesu) potrzebują ok 12 miesięcy by móc przygotować się na nowe prawo imigracyjne. Nowe brytyjskie regulacje będą miały istotny wpływ na około milion Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii jak i na obecnych jak i przyszłych polskich studentów. Drugim istotnym czynnikiem, z punktu widzenia Polski, będzie kwestia porozumienia dotyczącego przepływu towarów pomiędzy obydwoma krajami. Wielka Brytania jest, po Niemczech, drugim partnerem handlowym Polski pod względem przychodów uzyskiwanych z eksportu produktów rolno-spożywczych.[18] Ewentualne ograniczenia swobody przepływu towarów mogą również mieć katastrofalny wpływ na polskie firmy transportowe.[19] W wymiarze polskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa brexit powoduje przede wszystkim utratę ważnego dla Warszawy sojusznika w polityce względem Rosji. Wyzwaniem dla Polski będzie więc monitorowanie polityki Londynu względem Moskwy, zarówno w wymiarze polityki (m.in. ew. dalsze utrzymywanie sankcji) jak i w wymiarze nieformalnym, w tym wpływów rosyjskich w Wielkiej Brytanii.

 

Co dalej – konieczność szukania kompromisów

 

Analiza wyzwań stojących przed brytyjską polityką zagraniczną jasno pokazuje, że najpoważniejszym wyzwaniem dla Borisa Johnsona będzie alokacja ograniczonych zasobów ludzkich i finansowych. Wymagać to będzie jasnego określenia priorytetów i porzucenia ambitnej wizji „Global Britain”. Londyn nie będzie bowiem w stanie osiągnąć wszystkich deklarowanych celów i ambicji.

Na początku tekstu postawiłem pięć kluczowych pytań, na które odpowiedzieć będzie musiał stosunkowo szybko rząd Borisa Johnsona. Odpowiedzi na nie są łatwe, wymagać będą kompromisów, które będzie następnie trzeba „sprzedać’ zarówno własnemu zapleczu politycznemu, jak i szerzej, brytyjskiemu społeczeństwu.

By móc w dalszym ciągu mieć wpływ na Unię Europejską będąc poza nią, Wielka Brytania będzie musiała zwiększyć zasoby finansowe jak i ludzkie (realokacja dyplomatów) w Brukseli, oraz we wszystkich stolicach państw Unii Europejskiej. Konieczna będzie również bliska współpraca z aktorami biznesowymi, uczelniami wyższymi oraz organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Pozwoli to na zwiększenie mocy nieformalnego oddziaływania zarówno na instytucje europejskie jak i na kraje członkowskie, od których woli zależeć będzie to w jakim kierunku podążać będzie wspólny projekt europejski.

Najpoważniejszym wyzwaniem dla rządu będzie jednak wypracowanie spójnej strategii polityki zagranicznej, zakopującej podziały uwypuklone przez referendum unijne. Bez tego niemożliwe będzie osiągnięcie ambitnych celów, jakie stawia przed sobą po-brexitowa „globalna Wielka Brytania”. Boris Johnson, podobnie jak jego poprzedniczka, jest niechętny do publikowania brytyjskich celów negocjacyjnych z UE, podobnie jak Theresay May powtarzając, że może to osłabić stanowisko negocjacyjne Londynu.

Wielka Brytania będzie jednocześnie musiała równoważyć politykę wobec Brukseli z polityką wobec Waszyngtonu, zwłaszcza jeśli jesienne wybory prezydenckie wygra ponownie niechętny Unii Europejskiej Donald Trump. Strategiczne partnerstwo obronne, wraz z „Five Eyes” to główny gwarant bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Priorytetem Londynu będzie więc minimalizowanie strat w przyszłych negocjacjach handlowych z Waszyngtonem i unikanie antagonizowania obu głównych sojuszników.

Priorytet w przyszłych relacjach z innymi krajami położony będzie na kwestie ekonomiczne. Staną się one nadrzędne wobec kwestii bezpieczeństwa jak i wartości, które Wielka Brytania chce ucieleśniać i promować. Będzie to widoczne przede wszystkim w relacjach brytyjsko-chińskich, gdzie brytyjska „cisza” w określonych tematach, o których Pekin nie chciałby głośno mówić, będzie bardzo mile widziana.

Wielkiej Brytanii, wbrew zapowiedziom, nie stać na prowadzenie polityki globalnej. Oficjalna narracja będzie rozjeżdżać się z rzeczywistością. Johnson nie zdecyduje się na obniżenie wydatków na politykę obronną poniżej 2% PKB, byłoby to bowiem groźne wizerunkowo i mogłoby odbić się negatywnie na relacjach z USA. Zapowiedzi podporządkowania budżetu na pomoc międzynarodową (sztywne 0,7% PKB) ministerstwu spraw zagranicznych sugerują jednak, że środki te wydatkowane będą w sposób inny niż dotychczas.

Początek roku 2020 stawia pod znakiem zapytania wiele aspektów brytyjskiej polityki, które do tej pory przyjmowane były za rzecz oczywistą. Polska powinna być przygotowana na sytuację, w której jeden z jej najbardziej stabilnych i przewidywalnych sojuszników, będzie zachowywał się na arenie międzynarodowej w sposób dużo bardziej nieprzewidywalny.

 

Tekst powstał w ramach prac prowadzonego przez Ośrodek Myśli Politycznej Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Krakowie. Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej 2019-2021. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 

[1] Britain in the World. A Policy Exchange project, https://policyexchange.org.uk/britain-in-the-world/

[2] Influencing the EU after Brexit, Institute for Government, 15.01.2020, https://www.instituteforgovernment.org.uk/publications/influencing-eu-after-brexit

[3] Brexit: Boris Johnson will amend bill to outlaw extension, The Guardian, 17.12.2019, https://www.theguardian.com/politics/2019/dec/16/boris-johnson-will-amend-brexit-bill-to-outlaw-extension

[4] Donald Trump just called himself ‘Mr. Brexit’, and nobody really knows why, The Washington Post, 18.08.2016, https://www.washingtonpost.com/news/worldviews/wp/2016/08/18/donald-trump-just-called-himself-mr-brexit-and-nobody-really-knows-why/

[5] They call him Britain Trump: US president on Boris Johnson, The Guardian, 23.07.2019, https://www.theguardian.com/us-news/video/2019/jul/23/they-call-him-britains-trump-trump-on-boris-johnson-video

[6] Ben Wallace interview: We can’t rely on US, The Sunday Times, 12.01.2020, https://www.thetimes.co.uk/edition/news/ben-wallace-interview-we-cant-rely-on-us-pmwcgv398

[7] Brown, K., 2019, The future of UK-China relations: the search for a new model, Agenda Publishing

[8] The Future of UK – China Relations, Chatham House, 10.10.2019, https://www.chathamhouse.org/event/future-uk-china-relations

[9] The Soft Power 30. A Global Ranking of Soft Power 2019, Portland, https://softpower30.com/wp-content/uploads/2019/10/The-Soft-Power-30-Report-2019-1.pdf

[10] The UK’s soft power challenge, British Council, 08.2019, https://www.britishcouncil.org/research-policy-insight/insight-articles/uks-soft-power-challenge

[11] Investing in our soft power assets – the British Council and the Spending Review, Global Dashboard, 03.11.2015, https://www.globaldashboard.org/2015/11/03/investing-soft-power-assets-british-council-spending-review/

[12] Confederation of British Industry (CBI), Lobby Facts, https://lobbyfacts.eu/representative/13a45bbe89c0455bbc3918f874faf908

[13] CBI under fire for refusing help with Brexit planning, The Telegraph, 05.10.2019, https://www.telegraph.co.uk/politics/2019/10/05/cbi-fire-refusing-help-brexit-planning/

[14] CBI calls for UK to stay in an EU customs union for the long term, Financial Times, 20.01.2018, https://www.ft.com/content/dc735ad4-fd3a-11e7-a492-2c9be7f3120a

[15] Institute of Directors calls on government to publish Brexit negotiating objectives, 21.01.2020, https://www.iod.com/news/navigating-brexit-for-business/articles/iod-calls-on-government-to-publish-brexit-negotiating-objectives

[16] Institute of Directors re-launches in Brussels with new premises for members, 16.03.2017, https://www.iod.com/news-campaigns/press-office/details/IoD-re-launches-in-Brussels-with-new-premises-for-members

[17] Horizon Europe. The next research and innovation framework programme, https://ec.europa.eu/info/horizon-europe-next-research-and-innovation-framework-programme_en

[18] Handel zagraniczny towarami rolno-spożywczymi Polski z Wielką Brytanią w 2018 r., Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, http://www.kowr.gov.pl/o-kowr/brexit/analizy/handel-zagraniczny-towarami-rolno-spozywczymi-polski-z-wielka-brytania-w-2018-r

[19] Czy polskie firmy transportowe stracą na brexicie? Ekspert wyjaśnia, TVN24 BiS, 04.09.2019, https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/brexit-a-firmy-transportowe-maciej-wronski-prezes-zwiazku-pracodawcow-transport-i-logistyka-polska-w,966892.html