Chiński Smok i indyjski Słoń: tendencje w stosunkach indyjsko-chińskich – w przeszłości i obecnie

Roshni Sengupta

Roshni Sengupta

Dr, wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim przedmioty dotyczące polityki, gospodarki i mass-mediów w Indiach.

Wiek XXI był świadkiem wzrostu potęgi Chin i Indii jako globalnych liderów. Ich światowe znaczenie obecnie pozwala prognozować, że te dwa kraje znajdą się w gronie mocarstw, kształtujących geopolitykę przez resztę stulecia. Wzrost obu krajów budzi nadzieję, jednak żywiołowy rozwój Chin i Indii stał się uzasadnieniem raczej pytań niż odpowiedzi, dotyczących sposobu i kierunku, które obiorą te dwa azjatyckie giganty – dla siebie i dla otaczającego je świata. Wszystko to przy założeniu, że każdy z nich będzie podążał przez kolejne kilka dekad ścieżką dużego wzrostu gospodarczego, na który wskazują obecne trendy. W tym kontekście dość często padają pytania: czy Indie i Chiny są swoimi sojusznikami, czy raczej rywalizują? Czy w stosunkach dwustronnych raczej współpracują, czy współzawodniczą? Jak duże jest ryzyko ich konfliktu militarnego? Z perspektywy kryzysu na płaskowyżu Doklam w 2017 r. stawka bezpośredniej konfrontacji zbrojnej wzrosła. Jakie stosunki łączą partnerów z sąsiadami – ich własnymi i drugiego kraju? W jaki sposób światowe potęgi, a przede wszystkim – Stany Zjednoczone – traktują każde z nich ?

Roshni Sengupta

Dr, wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim przedmioty dotyczące polityki, gospodarki i mass-mediów w Indiach.

Możliwe są różne odpowiedzi, a od czasów Doklamu do spotkania Wuhan miało miejsce kilka ważnych wydarzeń, np. ostatnio wizyta prezydenta Xi w Indiach, na zaproszenie premiera Nerendry Modiego. Niniejszy artykuł będzie się skupiał na historycznych i współczesnych tendencjach w stosunkach indyjsko-chińskich. Rzeczowa ocena obecnego kierunku relacji wzajemnych tych dwóch potęg azjatyckich wymaga spojrzenia z lotu ptaka na ich odniesienia w przeszłości: dawniejszej, jak i już postkolonialnej.

 

Kwestie zakorzenione w dziejach XX w.

 

Oficjalne deklaracje dobrej woli, szczerości, pokojowych intencji i braku zagrożenia są stałym elementem na spotkaniach przedstawicieli Chin i Indii, zwłaszcza na tych na najwyższym szczeblu. Ich częstotliwość ostatnio wzrosła. Deklaracje te jednak nie rozwiązują wszystkich  problemów, które są podłożem wzajemnej nieufności. Głównie chodzi o spór graniczny, ostatnio rozwiązaną kwestię statusu Tybetu, wzajemne obawy o „okrążenie”, bliskość stacjonowania dynamicznie się modernizujących sił zbrojnych oraz rywalizację o pozycję międzynarodową. Indie i Chiny podążały różnymi ścieżkami historycznymi w XX w., a wiele współczesnych przeszkód we wzajemnych relacjach ma swą genezę w procesach, należących do  minionego wieku.

W dziejach świata wiek XX można  wyraźnie podzielić na dwa okresy: pierwszy – przypadający na dwie wojny światowe i rozpad imperiów kolonialnych, drugi – to czas zimnej wojny, zdominowany przez konfrontację polityczną Związku Sowieckiego z USA, z odpowiednim udziałem ich sojuszników.

Indie były częścią potężnego imperium brytyjskiego do 1947 roku. Uzyskały pełną niepodległość po długiej, wyczerpującej wojnie przeciwko dominacji imperialnej, ale była ona okupiona  podziałem kraju. Obecnie Indie są największą na świecie demokracją, ze sprawnie działającym systemem wielopartyjnym, opartym na zasadzie powszechnego głosowania i ochrony praw człowieka. Pierwszy premier, Jawaharlal Nehru zadeklarował, że w polityce zagranicznej Indie będą państwem niezaangażowanym, liczącym na pokój i utrzymanie przyjaznych stosunków z wszystkimi partnerami. Deklaracja ta towarzyszyła ustaleniu granic i pierwszym umowom międzynarodowym. W ujęciach, uznawanych za łagodne, Indie były charakteryzowane jako „miękkie państwo”, gdzie decyzje polityczne z trudem podejmowano, a z jeszcze większym – wprowadzano w życie. Taki charakter był  spójny z długą historią tego kraju: przez wieki Indie były bardziej społeczeństwem niż wspólnotą polityczną. Współcześnie ich  obywatelami są ludzie niezwykle zróżnicowani pod względem kulturowym, etnicznym, językowym i wyznaniowym[1].

Chiny nie doświadczyły ani bezpośredniej władzy kolonialnej, ani jej ingerencji w kształt terytorium kraju. Doświadczyły jednak głębokich przemian. Po upadku dynastii Qing, w latach 1911–1912 Chiny stały się republiką, co bezpośrednio wpłynęło na położenie Tybetu. Wygasła wyjątkowa relacja Cho-yon (opiekun-kapłan) między dynastią mandżurską a Dalai Lamą. Ten zaś ogłosił w 1913 r. niepodległość Tybetu[2]. W ten sposób kolejna odległa prowincja stała się pozornie niezależna. Aktywnie działająca wtedy przeciwko Rosji w Azji Centralnej Wielka Brytania dążyła do zapewnienia sobie wpływów w Tybecie. Negocjacje w tej sprawie prowadził Henry McMahon w Simli, w październiku 1913 r., pośrednicząc pomiędzy władzami chińskimi i administracją Dalai Lamy. McMahon wytyczył granice wzdłuż najwyższych szczytów Himalajów, oddzielając Tybet od północnych Indii, ta linia obowiązuje do dzisiaj.

W latach trzydziestych XX w. Chiny stały się przedmiotem japońskiej inwazji. Odparcie jej było utrudnione, bo kraj objęła wojna domowa między siłami rządu nacjonalistycznego Koumintangu a Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą, związaną z Komunistyczną Partią Chin. W wyniku zwycięstwa Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej powstała Chińska Republika Ludowa (ChRL), której przywódcą został pierwszy sekretarz partii komunistycznej – Mao. W wyniku podpisania sojuszu ze Związkiem Sowieckim (ZSRR) i interwencji w wojnie w Korei ChRL przejęła kontrolę wojskową nad terytoriami poza własnymi granicami, w tym – nad Tybetem. Chiny wycofały się z wcześniejszych porozumień uznając, że ich kraj nie był w nich traktowany jak równorzędny partner i zażądały renegocjacji wszystkich granic. W Chinach nastały twarde rządy rewolucyjne. Populację Chin stanowili wtedy w 95 proc. przedstawiciele narodowości Han, co generalnie odpowiadało promowanej przez reżim wersji historii.

W pierwszej połowie XX w. kontakty między przywódcami chińskimi i indyjskimi były raczej nieliczne, niemniej jednak premier Nehru żywił przekonanie[3], że dobre relacje chińsko-indyjskie są punktem wyjścia dla odrodzenia w Azji[4]. Nie zajął twardej pozycji w sprawie Tybetu w roku 1950, a w kwestii wojny koreańskiej zaangażował dyplomację w roli aktywnego mediatora[5]. Mao, w swoim ideologicznym podziale na „trzy światy”, przewidywał dla Indii miejsce w planowanym „jednolitym froncie”. Chiński premier i minister spraw zagranicznych Zhou Enlai wykonał w 1954 r. przyjazne gesty w kierunku Indii. Zaowocowały one podpisaniem ośmioletniego Porozumienia o Handlu i Wzajemnych Stosunkach pomiędzy Tybetem jako regionem Chin a Indiami. W wyniku tego porozumienia Indie zrezygnowały z wielu uprawnień i przywilejów, które dotychczas posiadały w Tybecie. Porozumienie Panchsheel zawierało pięć zasad, mających stanowić podstawę wzajemnych relacji: wzajemne uznanie integralności terytorialnej i suwerenności, nieagresję oraz nieingerencję w wewnętrzne sprawy drugiego kraju, a także równość i współpraca dla obopólnych korzyści. Ostatnią zasadą było pokojowe współistnienie.

Nieporozumienia dotyczące dokładnego wytyczenia granicy między Indiami a Chinami na szerokich obszarach Himalajów szybko wypłynęły na powierzchnię i zaczęły coraz bardziej zatruwać wzajemne stosunki[6]. Spotkania oficjalnych przedstawicieli przynosiły tylko impas, bo Indie powoływały się na argumenty geograficzne i historyczne, a Chiny – na prawo do terytorium[7]. W 1962 r. Mao wydał rozkaz ataku przeciwko siłom indyjskim i po krótkiej wojnie Indie zostały pokonane. Po obu stronach narastały nieporozumienia: Mao robił z Nehru „imperialistycznego sługusa”, wykorzystywanego do oskrzydlenia Chin. Zarówno Związek Sowiecki, jak i stany Zjednoczone były w tym konflikcie po stronie Indii, ale w obu przypadkach poparcie to ograniczało się do retoryki. Indie udzieliły schronienia Dalai Lamie i tysiącom jego zwolenników po tym, jak powstanie w Tybecie zostało przez chińskie wojsko brutalnie stłumione. Chiny uznały przyjęcie w Indiach tybetańskich uciekinierów za zagrożenie własnej  integralności i suwerenności, a nie – za gest humanitarny. Nehru ze swej strony nie zdołał właściwie odczytać chińskich wcześniejszych deklaracji i wysyłanych przez ponad dwa lata ostrzeżeń pisemnych,. Indyjski premier nie zdawał sobie nawet sprawy z groźby zmasowanego chińskiego ataku, prowadzonego przez Himalaje. Był przy tym skłonny do przeceniania wpływów Moskwy i Waszyngtonu, zainteresowanych powstrzymaniem chińsko-indyjskiego konfliktu zbrojnego tymczasem oba mocarstwa zajęte były właśnie wzajemnym konfliktem w tzw. kryzysie kubańskim. W wyniku tej porażki polityka indyjska doświadczyła traumatycznego wstrząsu, a wizja Nehru, dotycząca przyjaźni indyjsko-chińskiej, została zamrożona na pokolenia.

Rozziew między Indiami a Chinami jeszcze się poszerzył po podpisaniu przez te ostatnie, porozumienia z Pakistanem w 1963 r. Dało ono Pakistanowi dostęp do Zatoki Perskiej i stało się początkiem dobrych relacji obu państw we wszystkich dziedzinach. Z oczywistych względów wywołało jednak poczucie zagrożenia w Indiach. Jednocześnie Chiny nie zaprzestawały wspierania ruchów rewolucyjnych na obrzeżach terytorium indyjskiego, a oddziałując przez Birmę wzniecały powstania antyrządowe w Północnych Indiach[8]. Do osłabienia prestiżu Indii przyczynił się też słaby rozwój gospodarczy kraju w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, choć dołożono starań, by stworzyć jak najlepszą obronę. Nieco później Chiny rozpoczęły tajne negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi, co zaowocowało spektakularną wizytą prezydenta Richarda Nixona w Chinach i podpisaniem Komunikatu Szanghajskiego w lutym 1972 r. ChRL osiągnęła kolejny sukces, zajmując stałe miejsce Chin w Radzie Bezpieczeństwa ONZ jako jej członek stały i uzyskują poparcie USA przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Rozpad Pakistanu i powstanie Bangladeszu w 1971 r., wojna między Indiami a Pakistanem, która z tego wynikła oraz czterostronna agresja Chin i Pakistanu (z poparciem USA) oznaczała konfrontacyjną postawę Chin wobec Indii i Związku Sowieckiego[9].

Po śmierci pierwszego sekretarza Mao w 1976 r. i obaleniu tzw. „bandy czworga” nowy przywódca – Deng Xiaoping zapoczątkował reformy, znane jako „cztery modernizacje”. Wprowadziły one Chiny na drogę trwałego, szybkiego rozwoju gospodarczego – bezprecedensowego w przypadku tak wielkiego kraju. Deng Xiaoping wniósł także zmiany do polityki zagranicznej. Nawiązał oficjalne stosunki dyplomatyczne z USA w 1979 r. Prowadził niezależna politykę w 1980 r. zmuszając nowego, młodego przywódcę sowieckiego – Michaiła Gorbaczowa do szukania porozumienia w roku 1986.

Deng Xiaoping zapoczątkował nowe relacje z Indiami. Minister spraw zagranicznych Indii A. B. Vajpayee złożył wizytę w Chinach w 1979 r. Jej wynikiem było otwarcie dawnej drogi, którą podążały pielgrzymki do miejsc świętych Kailasz i Mansarowar w południowowschodnim Tybecie. Chiński minister spraw zagranicznych przybył do New Delhi z rewizytą w 1981 r. , co otworzyło drogę do rokrocznych rozmów, dotyczących m.in. kwestii spornych granic. Umowa handlowa między Indiami a Chinami została podpisana w 1984 r. Tym samym zakończyło się ponad dwudziestoletnie moratorium handlowe między stronami .

Władze w New Delhi są często krytykowane za nie skorzystanie z idealnej okazji w latach osiemdziesiątych XX w. do zasadniczego obniżenia napięć w stosunkach indyjsko-chińskich. Większość analityków tłumaczy to wahaniem po stronie Indii i ich wewnętrznymi problemami politycznymi. Jednak główną przyczyną powściągliwej postawy Indii był chiński transfer technologii, pocisków i materiałów nuklearnych do Pakistanu, który otwarcie deklarował posiadanie sprawnej broni atomowej w 1987 r. i przez cały czas zachowywał wrogą postawę wobec Indii[10]. Pierwsze duże zwarcie siłowe między Indiami a Chinami od 1962 r. miało miejsce w regionie Sumdorong Chu, w obszarze spornego sektora wschodniego granicy, w 1986, a następne – w 1987 roku. Chiny konsekwentnie sprzeciwiały się też przekształceniu regionu Arunachal Pradesh w stan Indii i zaczęły zwiększać swoje siły w Tybecie. Zarówno New Delhi, jak i Pekin zaprzeczały jednak, jakoby miały jakiekolwiek intencje zaczepne i utrzymywały regularne kontakty na najwyższym szczeblu[11].

W 1988 r. indyjski premier Radżiw Gandhi złożył wizytę w Chinach, która przyniosła ocieplenie we wzajemnych relacjach. Do dzisiaj jest ona oceniana przez obie strony jako owocna i nakierowana na przyszłość. Strona indyjska nie nalegała na spełnienie jakichkolwiek warunków, by mogło do tej wizyty dojść. Osiemdziesięcioczteroletni Deng Xiaoping przyjął swego „młodego przyjaciela” – czterdziestoczteroletniego Gandhiego z wyjątkową serdecznością i „ponaglał oba kraje, by zapomniały o przykrej przeszłości” [12]. Obaj liderzy zgodzili się co do potrzeby stworzenia pokojowego środowiska dla dialogu, a pod koniec wizyty powstała wspólna grupa robocza do rozmów, dotyczących spornych kwestii granicznych. Powołano jeszcze jedną grupę do pracy nad polepszeniem relacji handlowych i kulturalnych. Ustalono, że powstaną bezpośrednie linie komunikacyjne i cywilny ruch lotniczy między obu krajami. Trzeba powiedzieć, że „normalizacja” w stosunkach indyjsko-chińskich dokonała się w czterech obszarach.

Regularne, wzajemne wizyty oficjalne postrzegano jako konieczne, by zapewnić obustronne zrozumienie i zmniejszyć deficyt zaufania. Oba kraje zadbały o zmniejszenie ryzyka przypadkowych czy celowych starć zbrojnych, jednak rozmowy dotyczące rozwiązania sporów granicznych prawie zamarły. W warunkach dynamicznego wzrostu obu gospodarek zapoczątkowano indyjsko-chińskią wymianę handlową i inne formy współpracy gospodarczej. Została uruchomiona wymiana akademicka i kulturowa, co oznaczało powstanie czynnych kontaktów w sferze soft power. Wraz z upadkiem Związku Sowieckiego i przystosowaniem się do nowych warunków świata jednobiegunowego z amerykańską hegemonią pojawił się optymistyczny scenariusz chińsko-indyjskiego pojednania. Droga do normalizacji nie była prosta, gdyż Indie zażądały miejsca w Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych jako stały członek. Stały się też w tym czasie potęgą atomową. Chiny odmawiały uznania obu tych dążeń Indii. Premier Li Peng złożył wizytę w New Delhi w grudniu 1991 r. W jej wyniku odnowiono handel graniczny wzdłuż dwóch wyznaczonych dróg, na przejściach Lipulekh La i Shipki La, w środkowej, budzącej najmniej sporów części granicy. Trzecie przejście, w Nathu La, również planowano otworzyć, ale nie stało się to do czerwca 2006 r., ze względu na to, że Chiny nie chciały uznać przynależności Sikkim do Indii.

Indyjski premier Narasimha Rao złożył wizytę w Pekinie w 1993 r. Przyniosła ona rezultat w postaci podpisania ważnego Porozumienia o Utrzymaniu Pokoju i Spokoju wzdłuż Linii Aktualnej Kontroli. Zapewniono regularne spotkania i konsultacje lokalnych dowódców jednostek wojskowych w regionach przygranicznych oraz wprowadzenie możliwych do zweryfikowania środków budowy zaufania. Umowa dotycząca środków budowy zaufania okazała się ważna , w czasie przełomowej wizyty chińskiego prezydenta Jiang Zemina w New Delhi w 1996 r. Przyniosła ona oficjalne odrzucenie użycia siły we wzajemnych stosunkach, co doprowadziło do znacznego zmniejszenia liczebności jednostek wojskowych po obu stronach granicy. Proces wyrównywania tzw. linii aktualnej kontroli został przyspieszony po uzupełnieniu składu Wspólnej Grupy Roboczej o ekspertów technicznych.

Polityka modernizacji, prowadzona przez prezydenta Denga, przyniosła w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku ogromny rozwój gospodarczy Chinom, nadając ogromnego rozpędu eksportowi i bezpośrednim inwestycjom zewnętrznym. W tym samym okresie Indie koncentrowały się raczej na polityce wewnętrznej, choć w 1991 r. wdrożono odpowiedni program stopniowego rozwoju gospodarczego. Handel zewnętrzny stanowił w Indiach mniejszą proporcję produktu krajowego brutto niż w Chinach. Trwał długi okres zastoju w handlu między oboma krajami[13]. Kilka przeszkód, które to powodowały, zostało usuniętych wraz z przystąpieniem Chin do Światowej Organizacji Handlu w 2000 r. i z przyjęciem przez ten kraj odpowiednich norm. W Indiach nastąpił stopniowy wzrost gospodarczy. W 2002 r. wymiana handlowa między Indiami a Chinami wzrosła wyraźnie i osiągnęła wartość 24 miliardów dolarów, wykazując potencjał[14] do osiągnięcia 40 miliardów w 2010 r.

Wielkim wstrząsem dla rozwoju przyjaznych relacji obu krajów było przeprowadzenie przez Indie pięciu prób atomowych w 1998 r. (Pakhran II). Uwagę ministra obrony Indii George’a Fernandesa o tym, że to Chiny stanowią największe, potencjalne zagrożenie dla Indii, w Pekinie odebrano jako obrazę. Pod koniec tego samego roku, podczas wizyty prezydenta USA Billa Clintona w Pekinie Jiang Zemin w pełnie poparł proponowany przez amerykańskiego prezydenta zakaz rozprzestrzeniania broni atomowej w Azji Południowej. Naruszało ono międzynarodową zasadę nierozprzestrzeniania broni atomowej i był sprzeczny z Rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1172, wzywającą Indie i Pakistan do natychmiastowego zaprzestania prób nuklearnych i do podpisania Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób z Bronią Jądrową. Indie nazwały całą sytuację za budowanie „kondominium wielkich mocarstwa” i potraktowały jak obrazę. Za to chińscy analitycy opublikowali artykuły, w których krytykowali „hegemonię Indii” w Azji Południowej. Niemal natychmiast zaczęto pracować nad porozumieniem, a wysokiej rangi przedstawiciele obu stron wygłosili pojednawcze deklaracje, by rozładować napięcie. Podczas nieudanego przedsięwzięcia Pakistanu w Kargil w 1999 r. Chiny nie wyraziły dla niego swego uznania, a nawet zachęcały władze w Islamabadzie do wycofania sił.

W pierwszej dekadzie XXI w. Pekin i New Delhi nie zaprzestawały starań o utrzymanie pokoju i spokoju  wzdłuż aktualnej linii kontroli oraz o wypracowania choćby zarysu porozumienia. Rozszerzono zakres zaangażowania we wzajemne stosunki, włączając oficerów wojska, polityków i inne wybitne postacie, reprezentujące różne dziedziny życia. Pojawiło się wiele zachęt do dwustronnej wymiany handlowej i inwestycji, mimo zarzutów, że Indie stosują dumping, a Chiny dyskryminują indyjskie firmy. Gospodarki obu krajów ciągle wykazywały imponujący wzrost. Wspólne deklaracje, ogłoszone z okazji wizyty premiera Vajpayee w Pekinie w czerwcu w 2003, premiera Wen Jiabao w New Delhi w kwietniu 2005 r. oraz prezydenta Hu Jintao w Indiach w listopadzie 2006 r. dowodzą dobrej woli obu stron i dążenia do rozwiązania problemu granic na najwyższym szczeblu. Chiny otwarcie zażądały uznania dla swojej  suwerenności w Tybecie i na Tajwanie. Indie wyraziły mocne żądanie uznania suwerenności Indii nad Sikkim. Podobnie mocno, choć nie wprost, wypowiedziały się w sprawie przynależności Kaszmiru i Jammu do Indii. Wyrażenie stanowisk nie przyniosło w tym względzie żadnych zmian.

Przy okazji wizyty prezydenta Hu Jintao w Indiach w 2006 r. ambasador Chin w New Delhi – Sun Yuxi wyraził żądanie zwrotu regionu Arunashal Pradesh jego krajowi. Chińscy analitycy twierdzali, że jest to subhimalajski region, podobny do Tybetu[15]. Pekin zaczął „odkręcać” wypowiedź własnego ambasadora, a wizyta chińskiego prezydenta odbyła się zgodnie z planem i towarzyszyły jej głośne deklaracje woli rozwiązania sporów o granice z obu stron. Nie było jednak tajemnicą, że Chiny wywierają na Indie mocną presję, by te przekazały im dystrykt Tawang, ze znajdującym się tam wielkim klasztorem (w Arunashal Pradesh). Indie stanowczo odmówiły natarczywym żądaniom zwrotu terenu blisko przełęczy Karakorum, zajętej przez Chiny w 1962 r. Rozmowy z Dalai Lamą w kwestii Tybetu utknęły, za to wielkim sukcesem inżynieryjnym było otwarcie w czerwcu 2006 r. połączenia kolejowego między Qinghai a Lhasa. Następnie przejście graniczne w Nathu La zostało otwarta dla handlu i ruchu turystycznego, a Indie , z przyzwoleniem Chin, zostały obserwatorem w Szanghajskiej Organizacji Współpracy. W miarę, jak na północy Indii rosła sieć dróg jako element rozwoju infrastruktury, ze stolicy dało się słyszeć coraz głośniejsze obawy o „zagrożeniu ze strony Chin”. Siły zbrojne w sektorze wschodnim zostały zwiększone. Eskadry najlepszych indyjskich samolotów bojowych rozlokowano na północy w Tejpur[16]. Indie rozlokowały pociski dalekiego zasięgu rodzimej produkcji, by zniechęcić Chińczyków zarówno do ataku lądowego, jak i powietrznego[17].

Całkiem możliwe, że znalazł się w Chinach ważny czynnik, który zaczął alarmować o „zagrożeniu ze strony Indii”, obserwując rosnącą liczę zagranicznych przywódców, deklarujących strategiczne partnerstwo z Indiami. Niektórzy „strategiczni” myśliciele dopatrzyli się „społeczności państw demokratycznych”, które otaczają Chiny. Japoński premier Junichiro Koizumi złożył wizytę w Indiach w 2005 r. Wkrótce potem premier ChRL – Wen Jiabao i Japonii – Shinzo Abe podpisali, w latach 2006 i 2007, kilka umów z indyjskim premierem Monmohanem Singhem. Proponowano w nich, między innymi, czterostronny dialog, dotyczący wspólnych interesów, z udziałem Japonii, Australii, Indii i USA.

W zasadzie nie ma wątpliwości, że Chińczyków poważnie zaniepokoiła deklaracja administracji Georga W.  Busha z 2005 r. o dążeniu USA do wypracowania globalnego partnerstwa z Indiami i pomocy  w osiągnięciu statusu mocarstwa, ku czemu mają potencjał. Wizyty prezydenta Busha w New Delhi i premiera Singha w Waszyngtonie, jak również liczne porozumienia i umowy podpisane przez oba kraję (w tym – spektakularna umowa nuklearna) musiały budzić zaniepokojenie w Pekinie. Niezadowolenie Chin w mniejszym stopniu budziło międzynarodowe uznanie Indii za kraj odpowiedzialny, dysponujący zaawansowaną technologią nuklearną, a więc mogący osiągnąć korzyści i wpływy podobne do tych, jakimi cieszą się kraje o podobnej potędze. Nie tyle nawet chodziło Chińczykom o to, że nie udało im się osiągnąć podobnego statusu dla Pakistanu. Obawy rodziły się z interpretacji działań amerykańskich, które w Pekinie odebrano jako „powstrzymywanie” „ograniczanie” czy „dyrygowanie” Chinami.  

 

Doktryna Modiego w polityce wobec Chin: współczesne trendy

 

W 2018 r. na spotkaniu w Singapurze premier Indii Nerendra Modi zadeklarował, że szanuje Chiny i wykonał gesty, obliczone na przyjacielskie relacje i współpracę. Jak się wyraził: „Przyszłość Azji i świata będzie lepsza, jeśli Chiny i Indie będą współdziałać, wykazując wzajemne zaufanie i otwartość”[18]. Chińczycy docenili ten nagły zwrot w polityce Modiego. Wypowiedź premiera nie wnosiła jednak niczego naprawdę nowego. Modi od zawsze wiedział, że zarówno chiński smok, i jak i indyjski słoń – oba ogromne pod względem liczny ludności, dwie najszybciej rozwijające się gospodarki na świecie – dysponują na arenie światowej potężna siłą. Modi już w przeszłości zabiegał o dobrą współpracę indyjsko-chińską, głównie na forum rozlicznych spotkań grupy BRICS, nawet ostatnio w Xian, w 2017 r., czyli już po Doklam. Stosunki obu państw uległy dalszemu ociepleniu po oficjalnym spotkaniu indyjskiego premiera z prezydentem Chin – Xi Jinpingiem w Wuhanie.

Przypadek Doklam pokazuje, co może się nie powieść w relacjach chińsko-indyjskich. Duchy przeszłości powracają, by omamić oba kraje, jak to miało miejsce, gdy siły zbrojne stanęły naprzeciw siebie w Doklam. Był to pierwszy od 2005 r. poważny kryzys wojskowy, grożący eskalacją. Przez 73 dni roku 2017 oczy świata zwrócone były na siły chińskie i indyjskie, skierowane przeciwko sobie w odległym pasmie Himalajów. Problem zaczął się w czerwcu, gdy chińskie wojska inżynieryjne podjęły próbę budowy drogi przez równinę Doklam, którą zarówno Chiny, jak i Buthan uważają za część swego terytorium. Po „skoordynowaniu” działań z władzami Buthanu żołnierze indyjscy, dyslokowani nad granicą, przekroczyli ją i dosłownie zatrzymali załogi chińskie w pojazdach bojowych. Po tygodniach negocjacji Chiny i Indie zgodziły się wycofać swoje oddziały na pierwotne pozycje. Chiny okazały niezadowolenie, gdyż zostały zmuszone do porzucenia projektu budowy. Od tego czasu jednak Chińczycy rozmieścili oddziały i zbudowali infrastrukturę w tym regionie, w ten sposób stopniowo, ale trwale zyskując w nim przewagę. W rok po tym kryzysie ani Indie, ani Buthan nie podjęły kroków w celu zablokowania chińskich działań[19].

Wydarzenia w Doklam nie tyle były lekcją odstraszania, co ilustracją trudności na drodze do przekonania przywództwa ChRL, by powściągnęło swe ambicje terytorialne. Po osiągnięciu porozumienia w sierpniu 2017 r., w kolejnych miesiącach nastąpiło coś, co w Indiach nazywane jest „resetem” w stosunkach z Chinami. Można mieć wątpliwości co do woli Indii, by stawić czoła Chinom, jak i zdolności Indii, by pełnić rolę „dostawcy bezpieczeństwa netto” (net security provider) w regionie. Kraj mierzy się obecnie z narastającymi próbami podważenia jego roli i w pływów w Azji Południowej. Milcząca odpowiedź na te wyzwania odsyła do pytania o gotowość innych wielkich potęg, w tym – Stanów Zjednoczonych, do ingerowania w sytuacjach takich jak ta z Doklam, w przyszłości. Co istotne, pytanie dotyczy sytuacji, gdy nie chodzi o ich własną suwerenność.

Chiny i Indie znalazły, przy wielu okazjach, wspólne sprawy na forum Światowej Organizacji Handlu. Pozostaje jednak szeroki zakres rozbieżności. Chiny ciągle blokują dążenia Indii do uzyskania stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i przystąpienia do Grupy Dostawców Jądrowych. Żyjemy w świecie, gdzie Chiny są potężną gospodarką, wartą 14 kwintylionów dolarów, i krajem dysponującym ogromną infrastrukturą. Trudno, by w takiej sytuacji Indie ignorowały chińską potęgę, tym bardziej, że to właśnie Chińczycy odgrywają kluczową rolę w budowie infrastruktury we wspólnych krajach sąsiednich, przede wszystkim – w Pakistanie. W Europie Chiny przejmują wielkie zakłady przemysłowe (nawet takie z tradycjami, jak włoskie Pirelli), co stanowi poważne zagrożenie dla firm w UE. Chiński smok nieustannie utrudnia Amerykanom podnoszenie ceł na stal i aluminium. W Afryce i Ameryce Łacińskiej. Chiny, jako czołowy dostawca infrastruktury na świecie, grają rolę głównego inwestora, realizując projekty związane z energią odnawialną i inne poważne inwestycje.

Gdy premier Modi mówił o „wielu warstwach przyjaźni z Chinami”, miał zapewne na myśli minione, historyczne więzi, gdy np. wielki myśliciel i mnich chiński Hiuen Tsang odwiedził w VII w. Indie i spędził w tym kraju wiele lat. Nauczył się sanskrytu i wracając do Chin zabrał ze sobą cenne manuskrypty buddyjskie, co doprowadziło do rozprzestrzenienia się buddyzmu w jego kraju. Dla przeciętnego Chińczyka czy Chinki dzisiejsze Indie są prawdopodobnie rozpoznawane przede wszystkim jako kraj pochodzenia Buddy, co oznacza istotną rolę relacji soft power dla naprawy wzajemnych stosunków. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że odwołania Modiego do przyjaźni z Chinami byłyby bardziej efektywne, gdyby podpisał on chińską Inicjatywę Pasa i Szlaku, do której włączyło się już ponad 60 państw. To potężny projekt handlowo-infrastrukturalny, stanowiący pomost między Europą a Azją. Chińskie przedsiębiorstwa są w stanie budować taką infrastrukturę w trudnym, wysokogórskim terenie Himalajów. Drogi, koleje i połączenia wodne ułatwią handel i inwestycje związane z potrzebą komunikacji i transportu. Jednak w okresie powstawania Inicjatywy Pasa i Szlaku w 2017 r. zasadniczy sprzeciw Indii budziło powstanie chińsko-pakistańskiego korytarza gospodarczego, przecinającego okupowany przez Pakistan Kaszmir[20].

Obserwatorzy twierdzą, że drugim obszarem, gdzie Modi mógł osiągnąć znaczny postęp, było powstanie trójstronnego korytarza między Indiami, Chinami a Nepalem, co niedawno proponowali Chińczycy. Nepal podpisał odpowiednie trójstronne porozumienie,  jednak Indie  się na to nie zdecydowały. Prawdopodobnie powodem były obawy o chiński dumping w Indiach towarów wwożonych przez Nepal. Indie z tego samego powodu wycofały się także z Wszechstronnego Regionalnego Partnerstwa Gospodarcze (Regional Comprehensive Economic Partnership, RCEP) – wielkiego porozumienia gospodarczego, obejmującego 16 państw (w tym Indie i Chiny). Chiny mają ogromne możliwości produkcyjne i nieustannie szukają rynków zbytu w innych krajach, a Indie ze swoim wielkim rynkiem są pod tym względem bardzo atrakcyjne. W 2017 r. wymiana handlowa między Indiami a Chinami wzrosła o 18, 2 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jednak przemysł w Indiach ledwo sobie radzi pod naporem chińskiej konkurencji, zaś rząd zaniepokojony jest „nieuczciwą” konkurencją, która doprowadziła do tego, że w handlu z Chinami Indie mają deficyt większy niż kiedykolwiek z jakimkolwiek państwem.

Producenci w Indiach nie widzą możliwości konkurowania z chińskimi firmami przy ich niskich kosztach kapitału, dostępie do taniej energii elektrycznej i niestosowaniu się do zasad księgowych przy ustalaniu cen. Chińskie firmy są na tyle zasobne, by najpierw sprzedawać towary bardzo tanio, a potem, po utrwaleniu swojej pozycji na rynku – mocno je zawyżyć. Wiele średnich przedsiębiorstw i wytwórców poniosło straty z powodu chińskiego importu. Deficyt Indii w handlu z Chinami, sięgający 61 miliardów dolarów, nie zmniejszy się, gdyż Indie nie są w stanie eksportować do Chin więcej produktów przemysłowych, a mniej – rolniczych i dóbr pośrednich. W poczuciu desperacji, w 2015 r. rząd podniósł cła na chińskie produkty ze stali z 2, 5 poc. do 10 proc. W wyniku zastosowania tych protekcjonistycznych środków przemysł stali w Indiach znowu dobrze sobie radzi. W budżecie krajowym za rok 2018 podwyższono podatki od elektronik, elementów systemów solarnych i telefonów komórkowych w celu obniżenia importu z Chin.

Modi jest już drugi raz na stanowisku premiera, a wyzwania ze strony Chin pozostają poważne. Nawet gdyby New Delhi wybrało twardszą postawę w stosunkach z Pekinem, gospodarczo sąsiedztwo z Chinami jest zasadniczym wyzwaniem dla Indii. Jednocześnie wzrost napięcia w relacji z tym sąsiadem stałby się niebezpieczny. Przy obecnej sytuacji gospodarczej i rosnącym protekcjonizmie w innych krajach Indie mają powody do zabiegania o chińskich inwestorów i konsumentów. Pod względem wojskowym – choć na granicy z Chinami panuje spokój – Armia Ludowo-Wyzwoleńcza jest groźna. W razie kolejnej konfrontacji wojskowej, jeśli  armia indyjska musiałaby się wycofać, to poważnie zaszkodziłoby to pozycji Modiego w kraju. Spokój i stabilizacja na granicach ma wartość żywotną[21]. Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są ostatnio dla Indii niepokojące. Rozmowa Modiego z Donaldem Trampem w 2019 r. na spotkaniu G20 w Osace miała w najlepszym wypadku serdeczny przebieg, ale poprzedzona została kilkoma wojowniczymi przekazami prezydenta w kwestii handlu. Stosunki amerykańsko-indyjskie w dziedzinie bezpieczeństwa szybko się rozwijają, ale przedstawiciele administracji amerykańskiej uparcie powtarzają, że zakup systemów rakietowych S-400 jest nie do przyjęcia. Indie należą do Czterostronnego Dialogu Bezpieczeństwa, ale pozostają przy koncepcji bezpieczeństwa, która różni się od amerykańskiej. Nie jest więc niespodzianką, że Modi lepiej się czuł w otoczeniu innych przywódców G20, jak Xi Jinping, Shinzo Abe czy Władymir Putin.

W przyszłości można się spodziewać, że po otwarciu w relacjach chińsko-indyjskich w Wuhan, dobra atmosfera zostanie utrzymana. Różnice w sprawie Pakistanu i członkostwa Indii w Grupie Dostawców Jądrowych najprawdopodobniej nie ulegną zmianie, a New Delhi zachowa czujność obserwując wpływy chińskie w Azji Południowej i w rejonie Oceanu Indyjskiego. Indie zapewne wykażą pragmatyzm w sprawie granic, budowania zaufania i gospodarki. Mogą zachowywać dystans do Inicjatywy Pasa i Szlaku, będą jednak szukały zaangażowania z Chinami w stosunkach dwustronnych i wielostronnych. Prawdopodobne jest również partnerstwo z Chinami, Rosją i krajami rozwijającymi się w kwestiach globalnych, np. klimatu, protekcjonizmu czy przechowywania danych. Rząd Modiego przywiązuje dużą wagę do solidarności regionalnej, zatem Indie będą dążyć do tego, by to ASEAN miał centralne znaczenie, starając się umniejszyć znaczenie Indo-Pacyfiku. Zaprzestaną też popierania swobody żeglugi na Morzu Południowochińskim. ASEAN i jego partnerzy są bardzo chętni do podpisania RCEP jeszcze w tym roku. Indie, po długim okresie zwłoki, w końcu wystąpiły z tej organizacji w październiku 2019 r., choć Modi stanął przed bardzo trudną decyzją: czy zaryzykować jeszcze bliższą współprace z Chinami.

Obiekcje Indii w sprawie umowy handlowej nietrudno zrozumieć. Po pierwsze, Indie mają deficyt handlowy z jedenastoma z 15 pozostałych krajów RCEP, z niektórymi – całkiem spory. W związku z tym, na samym początku negocjacji, Indie domagały się trzystopniowej struktury, by różnicować taryfy celne dla grup krajów. Na przykład, Indie obniżyłyby cła na 65 proc. towarów z krajów ASEAN. W ciągu 10 lat dotyczyłoby to kolejnych 15 proc. towarów. Dla krajów takich jak Japonia czy Korea Południowa, z którymi Indie mają już podpisane porozumienia handlowe, ta obniżka cła dotyczyłaby 62,5 proc. towarów. Pozostali członkowie RCEP, włącznie z Chinami, które nie podpisały z Indiami porozumienia o wolnym handlu, uzyskałaby obniżkę na 42, 5 proc. wwożonych dóbr [22].

Spór o granice między Indiami a Chinami pozostaje od zawsze nie do przełamania. W New Delhi budzi zatroskanie fakt strategicznych i ekonomicznych, rosnących inwestycji Chin w Pakistanie. W kilka dni po ogłoszeniu wyniku wyborów w Indiach w 2019 r. chiński wiceprezydent – Wang Quishan odbył wyjątkową podróż do Pakistanu. W jej trakcie zaproponował gwarancje bezpieczeństwa, mające zapewnić trwałość tamtejszych inwestycji swojego kraju, wartych wiele miliardów dolarów. Były one przeznaczone na Chińsko-Pakistański Korytarz Gospodarczy – czyli klejnotu w koronie Inicjatywy Pasa i Szlaku[23].

Wtedy to, podczas urzędowania pierwszego gabinetu Modiego, jednym z głównych źródeł nieustannego zatroskania rządu były zmienne nastroje przywództwa w krajach regionu. Kraje takie jak Sri Lanka czy Malediwy przeorientowały swoje stosunki z Chinami, idąc za zmianami przywództwa, które nie miały zbyt wiele wspólnego z aktywnością polityczną Indii. Inne kraje, jak Nepal, zdecydowały się na nową normalność uznając, że nie mają już potrzeby we wszystkim polegać na Indiach.

W 2018 roku Modi i prezydent Chin Xi Jinping odegrali starannie przygotowane, dwustronne przedstawienie polityczne, mające dowodzić wzajemnego pojednania po trudnych doświadczeniach roku 2017. W czasie spotkania w Wuhan, które wielu analityków określiło jako „reset”, obaj politycy starali się wysłać sygnał, że dynamika wzajemnych relacji, zawieszona między rywalizacją a współpracą, odzyskała równowagę. Jej wcześniejsze zachwianie związane było z zagrożeniem użycia siły przez oddziały obu armii w Doklam latem 2017 r. i z kwestią, dotychczas mało znanego, spornego terytorium wzdłuż granicy z Buthanem. W kolejnym kroku podobne nieformalne spotkanie, warte odnotowania, miało miejsce w 2019 r. na południu Indii, w Mammalapuram. Modi i Xi ustalili tam stworzenie mechanizmu dialogu gospodarczego i handlowego na wysokim szczeblu, którego celem będzie wzmocnienie relacji w tym obszarze. Chodził też o rozwiązanie kwestii dużego deficytu w handlu, kwestie inwestycyjne oraz budowę „partnerstwa przemysłowego” między Indiami a Chinami.

Premier Modi i prezydent Xi zgodzili się, że należy wspierać i wzmacniać wielostronny system handlu, oparty na przestrzeganiu reguł. W imieniu obu narodów potwierdzili swoje zaangażowanie we współpracę na rzecz otwartych i możliwie dostępnych udogodnień dla handlu, które przyniosłyby korzyści wszystkim krajom w rejonie Azji-Pacyfiku. Obaj przywódcy postanowili również zająć się globalnymi wyzwaniami dla rozwoju, takimi jak zmiany klimatyczne, i podjąć realizację celów zrównoważonego rozwoju. W ramach obchodów siedemdziesięciolecia nawiązania stosunków dyplomatycznych rok 2020 został ogłoszony Rokiem Wymiany Kulturalnej i Kontaktów Międzyludzkich. Indie i Chiny ustaliły, że powstanie „relacja stanów siostrzanych” między Tamil Nadu a prowincją Fujian. Jest też propozycja powołania instytutu, którego celem byłoby badanie związków cywilizacyjnych między oboma krajami.

Część zagranicznych analityków odnotowała z zaskoczeniem, że odwołanie artykułu 370 dla Jammu i Kaszmiru w ogóle nie było dyskutowane na spotkaniu w Mammalapuram. W sierpniu 2019 r. Indie unieważniły go, a dawał on temu stanowi status specjalny. Ta decyzja rozdrażniła Chińczyków, którzy mieli w tym stanie ważne interesy: zainwestowali w części Kaszmiru okupowanej przez Pakistan i żądali części terytorium tego stanu. Udzielili swego poparcia Pakistanowi – „przyjacielowi na dobre i na złe”, zaś ten podniósł wspomnianą kwestię na licznych forach międzynarodowych, w tym – na Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych. Indie zareagowały stwierdzeniem, że chodzi o sprawę wewnętrzną ich kraju, a celem decyzji było polepszenie warunków życia mieszkańców stanu. Nie spotkała się ona właściwie z żadnym sprzeciwem ze strony światowych przywódców, poza reakcją Pakistanu.

 

Wnioski

 

Zarówno Indie, jak i Chiny poczyniły ogromny postęp w pokonywaniu problemów, których korzenie tkwiły jeszcze w XX w. Oba kraje zdecydowanie dążą do utrzymania rozwoju gospodarczego w możliwie pokojowym otoczeniu. Prawdopodobieństwo siłowej konfrontacji między tymi dwiema potęgami azjatyckimi wydaje się małe. Zabiegały one o nawiązanie stosunków z krajami spoza swego najbliższego sąsiedztwa i osiągnęły swój cel. Uznały możliwość i konieczność posiadania wspólnych sąsiadów. Pakistan pozostaje niewiadomą. Wiadomo tylko o jego negatywnym oddziaływaniu na stosunki indyjsko-chińskie, jak również na indyjsko-amerykańskie. Zdolność Pakistanu do generowania kłopotów może jednak zostać osłabiona przez jego własne problemy wewnętrzne. Stany Zjednoczone pozostają ciągle potęgą ekonomiczną i militarną w wymiarze światowym, mimo osłabienia ich autorytetu moralnego w ostatnim okresie. Zarówno Indie, jak i Chiny starają się utrzymywać z USA bliskie relacje. Trafnym podsumowaniem będzie tu wypowiedź byłego ambasadora Chin w Indiach – Sun Yuxiego: „Dopiero kiedy tak Indie, jak i Chiny będą się dobrze rozwijać, można mówić o nadejściu epoki azjatyckiej”.

 

 

Z jęz. angielskiego przełożyła

Katarzyna Korzeniewska

 

Tekst powstał w ramach prac Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Krakowie. 

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej 2019-2021. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 

 

Bibliografia

Mansigh, Surjit, Historical Dictionary of India, introduction and appendix G, 2nd edition (Lanham: Scarecrow Press, 2006).

Van Walt van Praag, Michael C., The Status of Tibet: History, Rights, and Prospects in International Law (Boulder: Westview Press, 1987), p. 48.

Thampi, Madhavi, India and China in the Colonial World (New Delhi: Social Sciences Press, 2005).

Jain, R. K., China-South Asian Relations 1947-1980, Vol. 1 India (New Delhi: Radiant Publishers, 1981), pp. 29-35.

Heimsath, Charles and Surjit Mansingh, Diplomatic History of Modern India (Delhi: Allied Publishers, 1971), pp. 65-74.

Liu, Xuecheng, The Sino-Indian Border Dispute and Sino-Indian Relations (Lanham: University Press of America, 1994).

Report of the officials of the Government of India and the People’s Republic of China on the Boundary Question (New Delhi: Ministry of External Affairs, 1961).

Mansingh, Surjit and Steven I. Levine, ‘China and India: Moving beyond Confrontation’, Problems of Communism, March-June (1989), pp. 30-49.

Mansingh, Surjit, India’s Search for Power (New Delhi: Sage Publications, 1984), pp. 243-52.

Mansingh, Surjit, ‘Rising China and Emergent India in the Twenty-first Century’, India’s Foreign Policy: A Reader, edited by Kanti Bajpai and Harsh V. Pant (New Delhi: Oxford University Press, 2013), pp. 281-302.

Garver, John, Protracted Contest: Sino-Indian Rivalry in the Twentieth Century (Seattle, WA: University of Washington Press, 2001), chapter 13.

Rajan, D.S., ‘China: Latest assessments of Strategic Experts on Sino-Indian Ties’, South Asia Analysis Group Paper No. 2039, 27 November 2006.

The Times of India, 28 September 2007.

Shambaugh, David, ‘China’s Military Modernization: Making steady and surprising progress’, in Ashley J. Tellis and Michael Wills (ed), Military Modernization in an Era of Uncertainty (Seattle: National Bureau of Asian Research, 2005), pp. 67-103.

Sengupta, Jayashree, Modi’s new China policy, 7 June 2018, orfonline.org/research/modis-new-china-policy/

Wuthnow, Joel, Satu Limaye, and Nilanthi Samaranayake, ‘Doklam, one year later: China’s long game in the Himalayas’, Texas National Security Review, 7 June 2018, https://warontherocks.com/2018/06/doklam-one-year-later-chinas-long-game-in-the-himalayas/

Bajpai, Kanti, ‘Modi’s China challenge’, 16 July 2019, https://www.eastasiaforum.org/2019/07/16/modis-china-challenge/

Pant, Harsh V and Nandini Sarma, ‘Modi Was Right. India Isn’t Ready for Free Trade.’, 19 November 2019, https://foreignpolicy.com/2019/11/19/modi-pull-out-rcep-india-manufacturers-compete-china/

Panda, Ankit, ‘Modi 2.0 and India’s Complex Relationship With China’, 6 June 2019, https://thediplomat.com/2019/06/modi-2-0-and-indias-complex-relationship-with-china/ 

 

[1] Mansigh, Surjit, Historical Dictionary of India, Introduction and appendix G, 2nd edition (Lanham: Scarecrow Press, 2006).

[2] Van Walt van Praag, Michael C., The Status of Tibet: History, Rights, and Prospects in International Law (Boulder: Westview Press, 1987), p. 48.

[3] Thampi, Madhavi, India and China in the Colonial World (New Delhi: Social Sciences Press, 2005).

[4] Jain, R. K., China-South Asian Relations 1947-1980, Vol. 1 India (New Delhi: Radiant Publishers, 1981), pp. 29-35.

[5] Heimsath, Charles and Surjit Mansingh, Diplomatic History of Modern India (Delhi: Allied Publishers, 1971), pp. 65-74.

[6] Liu, Xuecheng, The Sino-Indian Border Dispute and Sino-Indian Relations (Lanham: University Press of America, 1994).

[7] Report of the officials of the Government of India and the People’s Republic of China on the Boundary Question (New Delhi: Ministry of External Affairs, 1961).

[8] W 1979 r. Chiński przywódca zapewnił przebywającego z wizytą w Pekinie ministra spraw zagranicznych Indii A. B. Vajpayee’go, że Chiny zaprzestaną wspierania ruchów powstańczych wśród mieszkańców stanów: Nagaland, Manipur i Mizoram. Oświadczenie Vajpayee’gow parlamencie z 21 lutego 21 February 1979 r cutują: Surjit Mansingh, Steven I. Levine, ‘China and India: Moving beyond Confrontation’, Problems of Communism, March-June (1989), pp. 30-49.

[9] Mansingh, Surjit, India’s Search for Power (New Delhi: Sage Publications, 1984), pp. 243-52.

[10] Indie i Pakistan pozostawały w konflikcie, który określany jest pojęciem wojny o słabej intensywności, od czasu ataku pakistańskiego na Kaszmir, prowadzonego przy pomocy bojówek plemiennych.

[11] Surjit Mansingh and Steven I. Levine, ‘China and India: Moving beyond Confrontation’, Problems of Communism, March-June (1989), pp. 30-49.

[12] Mansingh, Surjit, ‘Rising China and Emergent India in the Twenty-first Century’, India’s Foreign Policy: A Reader, edited by Kanti Bajpai and Harsh V. Pant (New Delhi: Oxford University Press, 2013), pp. 281-302.

[13] Wymiana handlowa miedzy Indiami a Chinami w latach 1987-1988 osiągała wartość tylko ok. 123,5 mln. dolarów. Stopniowo wzrastała, by w latach 1995-1996 osiągnąć wartość ponad miliarda dolarów.

[14] Rajan, D.S., ‘China: Latest assessments of Strategic Experts on Sino-Indian Ties’, South Asia Analysis Group Paper No. 2039, 27 November 2006.

[15] Rajan, D.S., ‘China: Latest assessments of Strategic Experts on Sino-Indian Ties’, South Asia Analysis Group Paper No. 2039, 27 November 2006.

[16] The Times of India, 28 September 2007.

[17] Shambaugh, David, ‘China’s Military Modernization: Making steady and surprising progress’, in Ashley J. Tellis and Michael Wills (ed), Military Modernization in an Era of Uncertainty (Seattle: National Bureau of Asian Research, 2005), pp. 67-103.

[18] Sengupta, Jayashree, Modi’s new China policy, 7 June 2018, orfonline.org/research/modis-new-china-policy/

[19] Joel Wuthnow, Satu Limaye, and Nilanthi Samaranayake, Doklam, one year later: China’s long game in the Himalayas, Texas National Security Review, 7 June 2018, https://warontherocks.com/2018/06/doklam-one-year-later-chinas-long-game-in-the-himalayas/

[20] Sengupta, Jayashree, Modi’s new China policy, 7 June 2018, orfonline.org/research/modis-new-china-policy/

[21] Bajpai, Kanti, ‘Modi’s China challenge’, 16 July 2019, https://www.eastasiaforum.org/2019/07/16/modis-china-challenge/

[22] Pant, Harsh V and Nandini Sarma, ‘Modi Was Right. India Isn’t Ready for Free Trade.’, 19 November 2019, https://foreignpolicy.com/2019/11/19/modi-pull-out-rcep-india-manufacturers-compete-china/

[23] Panda, Ankit, ‘Modi 2.0 and India’s Complex Relationship With China’, 6 June 2019, https://thediplomat.com/2019/06/modi-2-0-and-indias-complex-relationship-with-china/