Którędy i dokąd w Europie Środkowej

Vít Dostál, Pavlína Janebová

AMO

Vít Dostál – dyrektor Centrum Badawczego AMO (Stowarzyszenia ds. Międzynarodowych). Koncentruje się na czeskiej polityce zagranicznej i europejskiej, współpracy w Europie Środkowej oraz polskiej polityce zagranicznej i wewnętrznej. Od 2006 roku pracuje dla AMO. W tym czasie był autorem oraz redaktorem wielu publikacji dotyczących czeskiej polityki zagranicznej i Europy Środkowej.

 

Pavlína Janebová – zastępca dyrektora ds. Badań AMO. Koncentruje się na czeskiej polityce zagranicznej i europejskiej oraz polityce krajów Europy Środkowej, zwłaszcza Węgier i Austrii. Absolwentka europeistyki na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Masaryka.

Czeska polityka zagraniczna już od kilku lat próbuje rozwiązać rebus środkowoeuropejski, który nieustannie się komplikuje. Z jednej strony związki z państwami Grupy Wyszehradzkiej są coraz bardziej serdeczne na szczeblu liderów politycznych, można również zauważyć rosnące krajowe wsparcie orientacji polityki zagranicznej na tę wspólnotę. Z drugiej strony jednak marka Wyszehrad polaryzuje nie tylko Unię Europejską, ale i czeską debatę publiczną. Od lipca ubiegłego roku do czerwca bieżącego roku Czechy miały okazję odcisnąć wyraźniejszy ślad na sposobie funkcjonowania czwórki wyszehradzkiej, ponieważ jej przewodniczyły. Udało im się to jedynie częściowo, ponadto wciąż poszukują odpowiedzi na pytanie, jakiej Europy Środkowej właściwie chcą.

AMO

Vít Dostál – dyrektor Centrum Badawczego AMO (Stowarzyszenia ds. Międzynarodowych). Koncentruje się na czeskiej polityce zagranicznej i europejskiej, współpracy w Europie Środkowej oraz polskiej polityce zagranicznej i wewnętrznej. Od 2006 roku pracuje dla AMO. W tym czasie był autorem oraz redaktorem wielu publikacji dotyczących czeskiej polityki zagranicznej i Europy Środkowej.

 

Pavlína Janebová – zastępca dyrektora ds. Badań AMO. Koncentruje się na czeskiej polityce zagranicznej i europejskiej oraz polityce krajów Europy Środkowej, zwłaszcza Węgier i Austrii. Absolwentka europeistyki na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Masaryka.

Czechy od początku podchodziły do swojej prezydencji raczej zdroworozsądkowo, próbując nawiązać do pragmatycznie orientowanej prezydencji Słowacji, która kontrastowała z pełnym inicjatywy przewodnictwem Węgier, które ją poprzedzało. Pod hasłem „V4 dla rozsądnej Europy” Czechy wytyczyły sobie jako główne cele przyczynek czwórki wyszehradzkiej do spójności UE oraz współpracę z innymi państwami europejskimi. Szczególny nacisk kładły przy tym na Niemcy i Austrię, czyli swoich kluczowych partnerów w regionie Europy Środkowej.

Na szczeblu profesjonalnym czeskiej prezydencji udało się osiągnąć zauważalne sukcesy. Odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw V4 oraz Beneluksu, podczas którego, mimo odmiennych spojrzeń na problematykę państwa prawa w Polsce i na Węgrzech, dyskutowano o aktualnych sprawach integracji europejskiej i wspólnych interesach. Za udany uznać można szczyt szefów służb dyplomatycznych państw wyszehradzkich oraz krajów zachodniobałkańskich, w którym udział wzięła również Chorwacja, Słowenia oraz Austria. Wysiłek naszej prezydencji w tej sferze należy docenić przede wszystkim z uwagi na napiętą dyskusję na szczeblu unijnym dotyczącą perspektywy członkostwa państw zachodniobałkańskich w UE. Planowane spotkanie ministrów spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej i sześciu państw Partnerstwa Wschodniego, na które zaproszeni zostali również przedstawiciele Chorwacji, Niemiec, Szwecji oraz instytucji unijnych, zostało odłożone ze względu na kryzys związany z epidemią koronawirusa. Odbyło się więc wyłącznie w okrojonej formie z udziałem ministrów z krajów wyszehradzkich. Mimo to udało się stworzyć fundusz solidarnościowy, który ma pomóc sześciu państwom z byłego Związku Radzieckiego w walce ze skutkami epidemii koronawirusa. Marcowe spotkanie wyszehradzkich ministrów spraw zagranicznych i Niemiec potwierdziło później wspólne priorytety w związku z Bałkanami Zachodnimi oraz właśnie ze wschodnimi sąsiadami UE.

 

Dyplomacja nie wystarczy

 

Podczas gdy zadania związane z prezydencją można z perspektywy pracy dyplomatycznej uznać za spełnione, w Czechach trwa równolegle dyskusja o sensie i korzyściach naszego zaangażowania w Grupę Wyszehradzką. Impulsem do tej polemiki jest pogłębiający się kryzys państwa prawa w Polsce i na Węgrzech. Charakter polskiej reformy sądownictwa krytykowała zarówno Komisja Europejska, jak i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, przy czym próby dialogu między instytucjami unijnymi i polskimi organami krajowymi spełzły na niczym. Na Węgrzech sytuacja eskalowała przede wszystkim po ogłoszeniu stanu wyjątkowego, który pozwolił na kolejne przykręcenie śruby reżimu premiera Viktora Orbána. Czeska debata o współpracy wyszehradzkiej przebiegała na poziomie specjalistycznym, publicystycznym i politycznym. Przeciwnicy naszego zaangażowania w V4 posługują się przede wszystkim argumentem, iż Czechy pogarszają sobie własną reputację, współpracując z Polską i Węgrami, a jednocześnie podlegają wpływowi obecnych rządów w Warszawie i Budapeszcie.

Smutne jest w tym kontekście to, że udane inicjatywy czeskiej prezydencji, szczególnie te podjęte w ramach współpracy z krajami Europy Zachodniej, Partnerstwa Wschodniego oraz Bałkanów Zachodnich nie przeniknęły do trwającej czeskiej dyskusji o V4. Nie został więc przedstawiony kompletny obraz tej wspólnoty. Bezproblemowy przebieg prezydencji w rezultacie przyniósł potwierdzenie status quo tej części społeczeństwa, która postrzega V4 wyłącznie jako instrumentalne ugrupowanie odpowiednie do lobbingu na rzecz własnych pozycji w kontrze do instytucji unijnych czy państw zachodnioeuropejskich. Nasza prezydencja nie zaproponowała bowiem innej narracji w prowadzonej debacie, mimo że – ze względu na swoje wyniki – mogła. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że czeska polemika dotycząca Europy Środkowej nadal będzie się zaostrzać.

 

Więcej Europy

 

Europę Środkową i Wschodnią bezpośrednio dotknie okoliczność, że unijne próby odnowy gospodarczej po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa będą skierowane przede wszystkim do znacznie dotkniętych i już wcześniej głęboko zadłużonych krajów południa. Włochy pro prostu nie mogą upaść. Również uwaga związana z rozwojem politycznym skupiona jest na największych państwach UE – na Niemczech w związku ze zbliżającymi się wyborami do Sejmu Związkowego, obawie przed wzmocnieniem się partii AfD oraz niepewności związanej z sukcesją pozycji po Angeli Merkel, na Włoszech, w związku z niestabilnością i nasilającymi się tendencjami odśrodkowymi od UE wśród mieszkańców oraz na Francji, w której za dwa lata kończy się obecny mandat prezydenta Emmanuela Macrona.

Europejska dwudziestka siódemka poprowadzi ponadto dyskusję o tym, czy udział we współtworzeniu nowych narzędzi pomocy gospodarczej wezmą wszystkie państwa, czy też będzie to wyłącznie sprawa wewnętrzna strefy euro. Państwa Grupy Wyszehradzkiej muszą zabiegać o pierwszy scenariusz, zarówno z przyczyn pragmatycznych jak i ideowych. Czechy, Polska i Węgry prawdopodobnie nie przyjmą euro w bieżącej dekadzie, dlatego ewentualne tworzenie kolejnych istotnych instytucji czy instrumentów ograniczonych do strefy euro może wpłynąć na marginalizację polityczną Europy Środkowej. W UE coraz głośniej rozbrzmiewają apele o wierność wspólnym wartościom i wzywanie do wzajemności między państwami członkowskimi. Najwyższy czas, by Europa Środkowa, dotychczasowy odbiorca pomocy, sama pokazała solidarność. Zmarnowała już kilka okazji podczas tak zwanego kryzysu uchodźczego, dlatego tym bardziej powinna się starać podczas nadchodzącego kryzysu gospodarczego. Ponadto odpowiedzialność w ramach rozważanego wspólnego funduszu jest nieszkodliwym narzędziem dla Czech i ich finansów publicznych.

Również w innych sprawach unijnych Europa Środkowa powinna się przyczyniać do wzmacniania kohezji. Priorytetem Grupy Wyszehradzkiej będzie szybkie uchwalenie długoletnich ram finansowych, które stanowiłyby dostateczne środki na politykę spójności. Do kolejnych debat unijnych – o reformie polityki azylowej i migracyjnej czy o Zielonym Ładzie w Europie – V4 powinna wstąpić z konsekwentną, wiarygodną i racjonalną pozycją, która będzie w stanie znaleźć sojuszników również poza naszym regionem. Jak jednak sugerują dotychczasowe zachowania i sygnały z pozostałych państw, Czechy nie mogą w tych kwestiach postawić na głębokie wyszehradzkie porozumienie. Poleganie wyłącznie na nim mogłoby przynieść rozczarowanie w kolejnych fazach unijnych negocjacji, ponieważ szczególnie niektóre państwa czwórki potrafią postępować niezwykle pragmatycznie, jeśli otrzymają lukratywną ofertę kompromisową.

 

Poszukiwanie odwagi

 

Niemcy będą w przyszłych miesiącach obciążone wieloma zadaniami na poziomie zagranicznym (zbliżająca prezydencja w Radzie UE, dyskusje o odnowie gospodarczej po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa) oraz krajowym (zbliżające się wybory i szukanie następcy czy następczyni kanclerki Angeli Merkel). Współpraca Berlina z Wyszehradem, na przykład w kwestii polityki wschodniej UE lub integracji państw zachodniobałkańskich z Unią Europejską, mogłaby więc być korzystna dla obu stron. Rozwój dialogu i współpracy między V4 i Niemcami to sposób na „europeizację” Wyszehradu, który ma często tendencje do taktyki okopowej. Rezultaty tej pracy powinny się później odzwierciedlić we wspólnych inicjatywach na poziomie UE.

Czeska polemika o sensie uczestnictwa w V4 będzie niewątpliwie kontynuowana. Ze względu na to, że w tej chwili nie da się oczekiwać zmiany kursu politycznego w Polsce ani na Węgrzech, kolejne i kolejne argumenty będą pozyskiwać zarówno zdecydowani zwolennicy współpracy wyszehradzkiej, którzy dość często kibicują obecnym trendom w Budapeszcie i Warszawie, jak i jej przeciwnicy. W tej kwestii ważne jest odnoszenie się do pragmatycznych korzyści V4 na poziomie roboczym i przypominanie, że wspólne stanowiska mogą powstać wyłącznie za zgodą Czech.

Opuszczenie Grupy Wyszehradzkiej co prawda pozbawiłoby Czechy tej etykietki, ale jednocześnie nie spowodowałoby zmiany pozycji, które nasz kraj zajmuje i które są przedmiotem krytyki przeciwników V4, niezależnie od tego, czy chodzi o brak solidarności w polityce europejskiej czy stanowiska konserwatywne. Pozostając w V4, reprezentanci Czech nie powinni jednak rezygnować z przypominania faktu, iż zagrożenie państwa prawa w którymkolwiek kraju w regionie jest nie do przyjęcia i rzuca negatywny cień na całą Europę Środkowo-Wschodnią. Jednocześnie zaś osłabia dotychczas szeroki czeski konsensus polityczny dotyczący sensu V4, bo to właśnie rozkład państwa prawa na Węgrzech i w Polsce przyczynił się do postrzegania Wyszehradu w Czechach jako problemu, nie zaś jako rozwiązania.

 

Artykuł po raz pierwszy ukazał się 5 czerwca 2020 r. w czasopiśmie „Demokratický střed”.

Z czeskiego przetłumaczyła Zofia Bałdyga.

Artykuł wsparty przez Forum Czesko-Polskie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej. Powstał on w ramach projektu realizowanego przez czeski think-tank AMO (Asociace pro mezinárodní otázky) przy współpracy Ośrodka Myśli Politycznej.