Po koronakryzysie Babišowi grozi Pyrrusowe zwycięstwo

Antonín Berdych

Antonín Berdych

Współzałożyciel AMO. W latach 2003-2007 był prezesem AMO, a do 2015 roku pełnił funkcje przewodniczącego rady nadzorczej AMO. Od 2008 roku pełnił funkcje dyrektora gabinetu wicepremiera do spraw europejskich – pracował przede wszystkim nad przygotowaniem i realizacją czeskiej prezydencji w UE. Obecnie pracuje jako niezależny analityk.

Czechy, podobnie jak większość państw świata, dotknęła pandemia choroby Covid-19. Stan wyjątkowy został u nas ogłoszony 12 marca i trwał sześćdziesiąt dni. Walka przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa stała się głównym tematem globalnym, przy czym należy zaznaczyć, że pandemia jeszcze się nie skończyła. Rezultaty, które wywołała, już teraz są jednak znacznie szersze, nie chodzi bowiem jedynie o nadchodzący kryzys ekonomiczny. Wpłynęła i nadal będzie wpływać również na czeską politykę, w której można w przyszłości oczekiwać między innymi powrotu klasycznego sporu między lewicą i prawicą.

Antonín Berdych

Współzałożyciel AMO. W latach 2003-2007 był prezesem AMO, a do 2015 roku pełnił funkcje przewodniczącego rady nadzorczej AMO. Od 2008 roku pełnił funkcje dyrektora gabinetu wicepremiera do spraw europejskich – pracował przede wszystkim nad przygotowaniem i realizacją czeskiej prezydencji w UE. Obecnie pracuje jako niezależny analityk.

Do końca maja na chorobę Covid-19 zachorowały w Czechach tysiące osób, setki z nich umarły. Jej szybkie rozprzestrzenianie się stanowiło znaczące wyzwanie dla rządu Andreja Babiša. W pierwszej kolejności jego gabinet musiał przeforsować twarde, restrykcyjne ograniczenia. Jednocześnie konieczne było zapewnienie pomocy materialnej wielu potrzebującym instytucjom. Trzecim krokiem było natychmiastowe wsparcie najbardziej dotkniętych grup mieszkańców i gałęzi gospodarki. Końcowej fazie pandemii, która trwa do dziś, towarzyszyły długofalowe działania ekonomiczne rządu. Jak nasi reprezentanci poradzili sobie, pełniąc te zadania?

Wraz z pojawieniem się koronawirusa w kraju premier i szef ruchu ANO Andrej Babiš po kilku dniach wahania objął bardzo twardy kurs, który de facto kopiował podejście słowackiego rządu. Skala zakazów i ograniczeń była niemal bezprecedensowa w najnowszej historii Czech, jednak z perspektywy czasu wydaje się być możliwa do obronienia. Kryzys był wielką okazją dla ministra spraw wewnętrznych i przewodniczącego socjaldemokratycznej partii ČSSD Jana Hamáčka. Jego wystąpienia publiczne były profesjonalne, merytorycznie konkretne, a jednocześnie ludzkie, co kontrastowało z chaosem i niepewnością, jakie towarzyszyły premierowi Babišowi. Przewodniczący rządu zwlekał również z ogłoszeniem stanu wyjątkowego, w którym minister spraw wewnętrznych powinien pełnić funkcję szefa sztabu kryzysowego. Stał się w ten sposób obiektem zdecydowanej krytyki – mówiono, że podporządkowuje interesy państwa własnym celom medialnym i politycznym.

Premier jednak szybko się wycofał, przekazując medialną rolę menedżerów kryzysowych Janowi Hamáčkowi i wiceministrowi zdrowia Romanowi Prymuli. Ten ruch okazał się dobrym posunięciem taktycznym: kiedy nastroje społeczne oscylowały od panicznych obaw przed chorobą ku przeciwnemu biegunowi, czyli niezadowoleniu z restrykcyjnych ograniczeń, posłańcy złych wieści robili kontrowersyjne wrażenie przed kamerami. Wypowiadający się z pozycji drugiej linii Babiš pozostał ponad wszystkim.

 

Naprawa szkód

 

Podczas kryzysu rząd potwierdził swoim zachowaniem swoją dotychczasową reputację. Podczas gdy nałożenie zakazów i ograniczeń był w stanie wdrożyć szybko i surowo, okazał się znacznie słabszy we własnych działaniach wspierających. Za znaczny zawód uznać można dystrybucję środków ochronnych. W pierwszej fazie nie było ich wcale, ich późniejsze zakupy często wyglądały wyjątkowo problematycznie.

Jan Hamáček z powodzeniem wynegocjował most lotniczy z Chin, któremu jednak towarzyszył obowiązkowy i dość uwłaczający ceremoniał dziękczynny na płycie lotniska. Obraz Chin jako kraju, który kryzys wywołał, zataił, a następnie zaczął na nim zarabiać, nabrał więc w oczach Czechów na intensywności. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych sprawiało również wrażenie, że ignoruje oferty producentów lokalnych, skupiając się wyłącznie na imporcie. Niezależnie od tego, jakie były realia sztabu kryzysowego, obraz służalczości wobec autorytarnego mocarstwa oraz niedostrzeganie produktów lokalnych miały oddźwięk w społeczeństwie. Jeszcze gorzej reagowało Ministerstwo Zdrowia. Zakupy, które organizowało, były powolne, do tego po znacznie wywindowanych cenach. Bez wątpienia będą przedmiotem kilku równoległych śledztw.

Następnie rząd zdecydował o pomocy dla różnych grup obywateli, w tym dla przedsiębiorców i firm, przy czym ostateczny wynik wywoływał zamieszanie. Narzędzia, które wybrał były co prawda rozsądne, ale ich realizacja okazała się znacznie gorsza. W związku z brakiem przestrzeni na szczegółowy opis możemy przedstawić wyłącznie najistotniejsze problemy: dotacje na kurzarbeit (zasiłek finansowy od państwa dla walczących z kłopotami firm przeznaczony na pensje dla pracowników, którzy w związku z kryzysem nie są w stanie wykonywać pracy w pełnym zakresie) były udane, choć hamowała je administracyjna powolność. Wsparcie socjalne zostało zorganizowane dobrze, choć w przypadku drobnych przedsiębiorców znalazło się w zakresie kompetencji Ministerstwa Przemysłu, które znacznie zawiodło.

Wsparcie firm w formie pożyczek (tak zwany kredyt COVID) było skomplikowane administracyjnie i opieszałe, przy czym większość wnioskodawców doczekała się odmowy. Ministerstwo Finansów co prawda podało drobnym przedsiębiorcom pomocną dłoń, ale okazało się, że pieniądze na zasiłki weźmie z budżetu samorządów – jak można się domyślać bez ich wiedzy i zgody. Uogólniając, można powiedzieć, że resorty kierowane przez socjaldemokratyczną partię ČSSD lepiej poradziły sobie z kryzysem, zdecydowanie najsłabsze wyniki miał natomiast minister przemysłu i handlu Karel Havlíček powołany przez ruch ANO.

Wspólnym mianownikiem większości wprowadzonych przez rząd mechanizmów była ich zerowa transparentność. Nie wiadomo było, na podstawie jakich danych gabinet Babiša wprowadza, a następnie znosi restrykcje. Dane o udzielonych kredytach dotąd nie są dostępne. Statystyki dotyczące realizacji finansowej poszczególnych mechanizmów były przez ministrów publikowane raczej przypadkowo. Niewątpliwie w przypadku części społeczeństwa wpłynęło to na obniżenie zaufania do rządu jako takiego.

Skutki polityczne

 

Pandemia i walka z nią stawia rząd na wyjątkowej pozycji. Ten stan, podobnie zresztą jak w przypadku innych kryzysów czy kataklizmów, możemy obserwować w większości dotkniętych państw. Jego skutkiem jest marginalizacja opozycji i wzrost poparcia dla partii rządzących. Dostępne sondaże pokazują, że w Czechach partie rządzące odnotowały lekki wzrost poparcia, ale nie doszło do zasadniczych zmian, jeśli chodzi o rozkład sił.

Interesująca jest rola ČSSD – jej przewodniczący Hamáček poradził sobie z zadaniem menedżera kryzysowego i występował jako najbardziej kompetentny członek całego rządu. Pozytywnie możemy ocenić także pracę pozostałych ministrów z szeregów socjaldemokratów. Mimo wszystko wygląda na to, że nie będzie to miało wpływu na obecne niskie poparcie dla partii. Widać tutaj, jak łatwo jest stracić łaskę wyborców i jak trudne jest jej ponowne pozyskanie. Ponadto sukcesy ČSSD prawdopodobnie znów przysłoni kolejny konflikt wewnętrzny albo innego rodzaju negatywna prasa, którą to ugrupowanie już od kilku lat z powodzeniem samo wokół siebie wytwarza.

Zachowanie ruchu ANO w czasie kryzysu potwierdziło, jak kluczowa jest dopracowana koncepcja PR oraz strategicznie prowadzona komunikacja. Podczas pierwszych dni kryzysu premier Babiš robił dosłownie tragiczne wrażenie, a resort zdrowia zawodził na wszystkich frontach. Mimo wszystko udało się uratować ogólny pozytywny obraz największej partii rządzącej wśród grup docelowych z grona wyborców. Premier ograniczył własne wystąpienia publiczne, komunikację Ministerstwa Zdrowia rozdzielił następnie między ministra Adama Vojtěcha i jego zastępcę Prymulę. Krytykę odparto zarówno przy pomocy dobrze wybranych usprawiedliwień, jak i dzięki istocie dynamicznie się zmieniających okoliczności. Pod naporem wiadomości i wielkiej ilości komunikatów publicznych błędy zostały rozrzedzone, zrelatywizowane, a wreszcie zapomniane. Dlatego też pod koniec pierwszej fazy pandemii ruch ANO ma u wyborców lepsze notowania niż na samym jej początku.

Nie padło na razie ani słowo o opozycji. Jest to właściwie logiczne – kryzys nie daje jej zbyt wielu okazji do popisu. Krytyka poszczególnych lapsusów rządu jest ukierunkowana raczej na przekonanych wyborców. Ponadto w czasie kryzysu fakty są jeszcze mniej istotne niż ma to miejsce w zwykłych warunkach. Główną rolę grają emocje i wiarygodność, którą bardzo trudno jest pozyskać, szczególnie krytykując rząd znajdujący się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Nie istnieje jednak prosty sposób, jak przeciągnąć zwolenników rządu na swoją stronę. Okazja do obłaskawienia rozczarowanych obywateli może jednak przyjść wcześniej, niż mogło się wydawać jeszcze w zimie.

Problemy na horyzoncie

 

Wraz ze zniesieniem stanu wyjątkowego dopiero zaczynają się największe kłopoty. Ekonomiczne konsekwencje pandemii i wszystkich restrykcyjnych kroków w Czechach, Europie i na całym świecie będą bezprecedensowe. Według aktualnie dostępnych szacunków czeka nas światowy kryzys gospodarczy, który wyraźnie przewyższy m.in. ten z roku 2008. Spadek ekonomiczny ma nie tylko konsekwencje społeczne, przynosi również zasadnicze zmiany polityczne.

Biorąc pod uwagę bieżący rok, można zakładać, że kryzys i związane z nim wydatki mogą paradoksalnie uratować rząd: od początku 2020 roku czeski budżet pogrążał się w nieoczekiwanie ujemnych wartościach. Niezbędne wydatki i rekompensaty umożliwiły jednak aktualnemu gabinetowi przeforsowanie ekstremalnego deficytu budżetowego w wysokości 300 miliardów koron. W ten sposób Babišowi łatwo będzie schować dotychczasowe nieodpowiednie gospodarzenie środkami, zachowując image dobrego gospodarza.

Rząd nie może jednak długofalowo funkcjonować z tak wysokim deficytem i mimo swoich oświadczeń będzie zmuszony do wprowadzenia mechanizmów oszczędnościowych. Dotychczasowy sukces Andreja Babiša bazował przede wszystkim na dystrybucji zasobów płynących ze wzrostu gospodarczego. Ruch ANO ma jednocześnie wsparcie w całym przekroju grup społecznych (choć np. wśród emerytów jest ono wyższe), każda redukcja wydatków dotknie więc przynajmniej jakąś część jego elektoratu. A kryzys sam w sobie generuje niezadowolenie, które zostaje następnie skierowane przeciwko rządowi.

Wsparcie polityczne, które zdobyły partie rządzące – a szczególnie ruch ANO – może ponownie spaść w kolejnych miesiącach. Jasne jest, że wybory parlamentarne w 2021 roku odbędą się całkowicie w cieniu tego kryzysu ekonomicznego. Centralnym tematem będzie bardzo prawdopodobnie klasyczny spór pomiędzy lewicowymi i prawicowymi koncepcjami: oszczędzać i inwestować czy rozdawać i pożyczać. Wystarczy sobie przypomnieć rok 2010, gdzie podobnie spierały się ODS i ČSSD kierowane przez Petra Nečasa i Jiříego Paroubka. Na głosy wygrał drugi z wymienionych, ale koalicję większościową stworzyła partia ODS i Nečas.

Andrej Babiš na pewno nie życzyłby sobie podobnego scenariusza: wygrać wybory, ale nie mieć głosów, by stworzyć rząd. Tyle że ten wariant wygląda obecnie całkiem realnie. Babiša na pewno nie uspokaja także świadomość tego, jak rząd Nečasa ostatecznie skończył. Może liczyć tylko na to, że ma w rękach lepsze karty niż Jiří Paroubek jedenaście lat temu.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się 5 czerwca 2020 r. w czasopiśmie „Demokratický střed”. Z czeskiego przetłumaczyła Zofia Bałdyga.

Artykuł wsparty przez Forum Czesko-Polskie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej. Powstał on w ramach projektu realizowanego przez czeski think-tank AMO (Asociace pro mezinárodní otázky) przy współpracy Ośrodka Myśli Politycznej.