Szwedzi po wyborach. Rozmowa z dr. Wojciechem Liederem (11.09.2018)

Agata Supińska: W niedzielę 9 września w Szwecji odbyły się wybory do Riksdagu, szwedzkiego parlamentu, w których najlepszy wynik uzyskała współrządząca dotychczas Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza (28,4%), zaś na drugim miejscu uplasowała się liberalno-konserwatywna Umiarkowana Partia Koalicyjna (19,8%). Za symbolicznego zwycięzcę uznawana jest jednak prawicowa partia Szwedzkich Demokratów, która zdobyła aż 17,6% głosów, tym samym zostając trzecią siłą polityczną w parlamencie. Czy wynik osiągnięty przez SD można porównać do fenomenu partii Alternatywa dla Niemiec, która jako skrajnie prawicowa partia, w ubiegłym roku również uzyskała trzeci wynik w wyborach parlamentarnych w Niemczech?

 

Wojciech Lieder: Szwedzcy Demokraci jakiś czas przed wyborami usunęli najbardziej radykalnych członków partii. Partia ta ma korzenie neonazistowskie i wśród jej członków są osoby, które mają swoje na sumieniu.

Jest to partia z długą tradycją, gdyż powstała pod koniec lat 80. XX wieku, prawda?

 

Tak, partia Szwedzkich Demokratów została założona w 1988 roku na podstawach idei neonazistowskich. Przed tegorocznymi wyborami Szwedzcy Demokraci pożegnali się jednak z grupą swoich najbardziej radykalnych członków, którzy założyli organizację pod nazwą „Alternatywa dla Szwecji”, czyli jest to swego rodzaju odpowiednik ugrupowania, które zyskało popularność w Niemczech. Nie można jednak między SD a AfD „zerojedynkowo” szukać symetrii, mimo że Szwedzcy Demokraci są nazywani skrajną prawicą czy też populistami. Populistyczna jest wszakże każda partia polityczna. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy populizm zamienia się w indoktrynację. Szwedzkich Demokratów można nazwać skrajną prawicą w warunkach szwedzkiej stonowanej, bardzo pragmatycznej polityki. Są oni bardzo klarowni, bardzo zdecydowani, na pewien sposób oryginalni. Na tle szwedzkiej sceny politycznej, czasami szarej, pomysły Szwedzkich Demokratów wyglądają na dosyć radykalne. De facto, jakby spojrzeć na ich postulaty z kampanii wyborczej, to nie ma wśród nich żadnych skrajnych pomysłów rodem z faszystowskiej ideologii. Kampanię wyborczą zdominowała zdecydowanie tematyka polityki migracyjnej.

 

Czy więc wzrost znaczenia prawicowej partii Szwedzkich Demokratów był wywołany polityką imigracyjną Unii Europejskiej oraz presją migracyjną, jakiej została poddana Szwecja w konsekwencji kryzysu z 2015 roku?

 

Gdyby stworzyć listę propozycji, które zostały wysunięte podczas kampanii wyborczej przez Socjaldemokratów, Moderatów i Szwedzkich Demokratów, pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy jest fakt, że pomysły Socjaldemokratów na to jak rozwiązać kryzys migracyjny są bardzo rozmyte. Prowadzą oni politykę chowania głowy w piasek. Chcą ten problem rozwiązywać na forum Unii Europejskiej. Oczywiście mają pomysły stricte związane z polityką wewnętrzną kraju, ale bardzo duży nacisk kładą na realizację polityki kreowanej przez Brukselę, tak by wszelkie sprawy były rozwiązywane w oparciu o sprawiedliwy i proporcjonalny system kwot, czyli de facto, jeżeli chodzi o politykę migracyjną, to zapraszają wszystkich: migrantów, azylantów, uchodźców, a „kto się nie zmieści to zapraszamy do sąsiadów”. Gospodarka Szwecji, jak i cały model welfare stateopiera się na redystrybucji podatków, czyli by zapewnić sprawne funkcjonowanie tego systemu, obywatele muszą stale pracować, oddając wysoki procent swoich dochodów państwu. Jeżeli nie ma komu pracować w związku z narastającym problemem starzenia się szwedzkiego społeczeństwa, wówczas, by ratować gospodarkę, trzeba zaprosić imigrantów. Jeżeli jest ich za dużo, są oni relokowani do innych krajów. Co jednak jest najbardziej uderzające to fakt, że Socjaldemokraci nie proponują konkretnego rozwiązania, które upewniłoby społeczeństwo, że osoba, której nie udzielono azylu, opuści Szwecję. Według szwedzkiego społeczeństwa prawo musi być przestrzegane, dura lex sed lex, a wiec nielegalny imigrant jest nielegalnym imigrantem, a nie osobą, którą państwo powinno dodatkowo nadzorować, by mieć pewność, że ta opuściła Szwecję. Jest to typowe podejście Socjaldemokratów z dużą dozą poprawności politycznej. Oczywistym rozwiązaniem jest to, że imigranci czy azylanci muszą uczęszczać na kursy języka szwedzkiego. Innym pomysłem na ustabilizowanie sytuacji wewnętrznej w kraju jest ograniczenie migracji zarobkowej, gdyż coraz bardziej zwiększają się wskaźniki emigracji z krajów nordyckich. Sami Szwedzi na emeryturę coraz częściej wyjeżdżają do innych krajów europejskich. Jest to zjawisko znane w Szwecji już od wielu lat, jednak z roku na rok wciąż się nasila.

Jeżeli chodzi o Moderatów (Umiarkowana Partia Koalicyjna, szw. Moderata Samlingspartiet), to na tle Socjaldemokratów ich pomysły wydają się już bardziej zdecydowane. Według nich, osobie, której udziela Szwecja azylu powinna móc się sama utrzymać, znać język szwedzki i posiadać elementarną wiedzę na temat Szwecji. Pojawił się wśród ich postulatów także pomysł odbierania obywatelstwa nadanego osobom, które popełniły jakąś zbrodnie podczas swojego pobytu w Szwecji bądź tym, którzy skłamali w procesie starania się o szwedzkie obywatelstwo. W ich kampanii dosyć ważny był też postulat przedłużenia czasu oczekiwania na decyzję dotyczącą nadania obywatelstwa z pięciu do siedmiu lat.

Szwedzcy Demokraci jeszcze bardziej holistycznie zarysowali swoje postulaty dotyczące polityki migracyjnej, proponując, by migranci pochodzili wyłącznie z krajów sąsiadujących ze Szwecją, choćby poprzez basen Morza Bałtyckiego, np. z Polski, Litwy czy Łotwy, gdyż jest to zbliżony krąg kulturowy i w praktyce migranci z tych krajów łatwiej się asymilują. Według SD za uchodźców mogą być uznawane jedynie osoby uciekające z terytoriów objętych konfliktem zbrojnym. Postulują oni także zerwanie z posłuszeństwem przyjmowania imigrantów zgodnie z wyznaczonym przez UE systemem kwotowym. Podobnie jak Moderaci, SD proponują odbieranie nadanego wcześniej obywatelstwa osobom, które popełniły zbrodnie i skłamały podczas procedury wnioskowania o obywatelstwo szwedzkie. W zakresie szkolnictwa kładą nacisk na nacjonalizacje szkolnictwa i wprowadzenie obowiązku kształcenia migrantów w zakresie znajomości języka szwedzkiego oraz historii i wartości wyznawanych przez społeczeństwo szwedzkie.

 

Żadna z koalicji wyborczych nie zdobyła większości potrzebnej do utworzenia rządu. Jak zatem będzie wyglądał przyszły kształt rządu szwedzkiego? Czy będzie miał on charakter szerokiego porozumienia ponadpartyjnego Bloku Rządowego, czyli Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, Partii Zielonych i Partii Lewicy z partiami z Sojuszu Opozycyjnego, którego nadrzędnym celem pozostanie utrzymanie w politycznej izolacji partii Szwedzkich Demokratów (SD)? Jeżeli tak to czy Blok Rządowy zdoła wejść w porozumienie ze wszystkimi partiami z Sojuszu Opozycyjnego czy też rozmowy zostaną przeprowadzone wyłącznie z takimi partiami jak Partia Centrum i Liberałowie?

 

Szwedzka tradycja jest taka, że rząd tworzy partia lub koalicja, która ma najwięcej posłów w Riksdagu, zwracając mniejszą uwagę na poparcie procentowe dla poszczególnych ugrupowań. Na ten moment, zgodnie z informacjami podawanymi przez Szwedzką Komisję Wyborczą, startujące w wyborach koalicje Sojuszu Opozycyjnego i Bloku Rządowego mają po tyle samo posłów w parlamencie. Żadna z partii nie uzyskała takiej ilości miejsc poselskich, z którą mogłaby przegłosowywać ustawy. Do tego potrzeba przynajmniej 175 spośród 349 posłów zasiadających w jednoizbowym szwedzkim parlamencie. Nowa koalicja rządząca będzie miała zatem problem z przegłosowywaniem ustaw, z tym że problem ten przez ostatnie 4 lata również był obecny, mimo że w poprzedniej kadencji Blok Rządowy miał w parlamencie 159 posłów w porównaniu do zdobytych zaledwie 144 miejsc poselskich w obecnych wyborach. Ta specyfika miała swoje odzwierciedlenie po wyborach w 2014 roku, kiedy to na początku grudnia Socjaldemokraci, tworzący koalicję z Partią Zielonych i wspierani przez Partię Lewicy, starali się przegłosować ustawę budżetową, która zakładała rozbudowanie systemu welfare state. Na tę wizję nie zgodziły się partie prawicowe oraz Szwedzcy Demokraci.  Wówczas to szwedzki premier Stefan Löfven, w jednym ze swoich przemówień obciążył winą za nieprzegłosowanie ustawy prawicę, insynuując, że partie prawicowe zaczęły współpracować ze Szwedzkimi Demokratami. Jednakże, pod koniec grudnia 2014 roku partie lewicowe podpisały porozumienie z partiami prawicowymi zakładające marginalizację SD na szwedzkiej scenie politycznej i przez całą kadencję w miarę możliwości udawało im się owej umowy przestrzegać. Wyjątek nastąpił w 2017 roku, kiedy to poprzednia przewodnicząca Moderatów Anna Kinberg Batra zaczęła bardziej przychylnie patrzeć na politykę Szwedzkich Demokratów. W efekcie czego Moderaci tracili poparcie na rzecz Partii Centrum. Efektem tego było odwołanie przewodniczącej UPK. Obecny przewodniczący Ulf Kristersson poprowadził partię do wyborów i dzięki niemu Umiarkowana Partia Koalicyjna zachowała pozycję drugiej siły politycznej w parlamencie, mimo że spośród największych partii politycznych Szwecji ma ona najbardziej chwiejny elektorat.

Obecnie, sytuacja w Riksdagu prawdopodobnie będzie wyglądać podobnie jak w ubiegłej kadencji. Szwedzcy Demokraci systematycznie zwiększają swoje poparcie. Reasumując: w minionych wyborach poparcie straciły dwie wiodące partie – Socjaldemokraci i Moderaci, ponadto mniejsze poparcie odnotowała również Partia Zielonych, która może mieć realne problemy z przekroczeniem progu wyborczego. Lepiej niż w roku 2014 zaprezentowali się natomiast przedstawiciele Partii Centrum, Ludowej Partii Liberałów, Chrześcijańskich Demokratów i Partii Lewicy.

 

Około 47% obywateli Szwecji popiera ideę przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jak zmiany w układzie parlamentarnym w Szwecji wpłyną na jej relacje z NATO? Czy jest szansa na to, by Szwecja zacieśniła swoje relacje z Sojuszem w postaci członkostwa?

 

Przyglądając się podejściu trzech największych szwedzkich partii do współpracy z Sojuszem Północnoatlantyckim, Socjaldemokraci jasno wyrażali się podczas minionej kampanii wyborczej, że są przeciwko członkostwu Szwecji w NATO. Moderaci, dla odmiany, popierają ideę przystąpienia przez Szwecję do Sojuszu. Najciekawsze podejście prezentują Szwedzcy Demokraci, którzy nie wyrazili się wprost, deklarując jedynie, że chcą podnieść wydatki na obronność do 2,5 % PKB, by spełniać stawiane przez Sojusz wymagania. Jest to podejście wyrażające niechęć do jasno określonej aliansowości, czym trafili w gusta Szwedów.

 

We wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej trwa obecnie debata na temat przyszłości Europy, zainicjowana w ubiegłym roku przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Jak pod nowymi rządami będzie kształtować się polityka Szwecji wobec UE orazjaka jest szwedzka wizja przyszłej UE?

 

Socjaldemokraci są bardzo dumni z faktu, że Szwecja jest członkiem Unii Europejskiej i ma możliwość współpracy z innymi krajami oraz z faktu, że, jako twórcy szwedzkiego modelu welfare state, Szwedzi są eksporterami rozwiązań społeczno-ekonomiczno-politycznych do innych państw członkowskich UE. Szwecja, jako kraj o 10-cio milionowej populacji potrafi zaprezentować się na forum UE jako innowacyjne i bardzo skuteczne w realizowaniu swojej polityki.

Moderaci nie mówią Unii „nie”, prezentując bardziej pragmatyczne podejście i pragnęliby, podobnie jak w Danii,  wprowadzenia pewnych klauzul opt-out.

Szwedzcy Demokraci podważają sens członkostwa Szwecji w Unii Europejskiej. W trakcie kampanii wyborczej postulowali przeprowadzenie referendum dotyczącego członkostwa w UE. Zauważalna jest również pewna tendencja, by zrewidować warunki członkostwa Szwecji w UE, jednak nie ze względu na przeszkadzającą Szwedom unijną biurokrację, bo tej i w samej Szwecji jest bardzo wiele, ale przede wszystkim przez wzgląd na kwestie migracyjne. Według SD warto zastanowić się czy podjęta przez Szwedów w 1995 roku decyzja o przystąpieniu do UE była dobra. Jednakże do „Swedexitu” jest bardzo daleko, gdyż żadna partia, jak to miało miejsce przez ostatnie 4 lata, nie będzie chciała współpracować ze Szwedzkimi Demokratami.

Szwedzi generalnie więcej wpłacają do budżetu Unii Europejskiej niż sami z niego czerpią, jednak sama polityka unijna pozwala szwedzkim przedsiębiorstwom wchodzić na rynki innych krajów. Korzyści z członkostwa w UE są ogromne dla szwedzkiej gospodarki, chociaż nie do końca policzalne.

 

Jaki wpływ może mieć wynik niedzielnych wyborów na relacje polsko-szwedzkie na forum UE? Czy powinniśmy być gotowi na zmiany?

 

Z punktu widzenia Polski najważniejsze jest to, jakie rządząca partia polityczna bądź też blok, czy to prawicowy czy lewicowy, będzie miał podejście do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze, i Moderaci i Socjaldemokraci, którzy mają jakiekolwiek szanse na utworzenie rządu, są pozytywnie nastawieni na pogłębioną współpracę gospodarczą z krajami Unii Europejskiej, w tym z Polską. Skandynawia, a zwłaszcza Szwecja jest doskonałym kandydatem do tego, abyśmy z jej pomocą wyszli z pułapki średniego rozwoju, a zatem jej pozostanie w Unii Europejskiej jest dla nas bardzo ważne.